Kard. Krajewski z ostrzeliwanego Chersonia: sytuacja jest tragiczna, woda ustąpiła, ale wszystko gnije
Jałmużnik papieski wyznał, że po mogiłach w Buczy i ekshumacjach, których był świadkiem myślał, że zobaczył już całe zło wojny, jednak teraz odkrywa jej kolejne bestialskie oblicze.
W rozmowie z Radiem Watykańskim kard. Krajewski podkreślił, że zależy mu przede wszystkim na bliskości z ludźmi, dlatego też wraz z towarzyszącym mu bp. Janem Sobiło z Zaporoża odwiedzili wszystkie wspólnoty, które pozostały w Chersoniu – grekokatolików, prawosławnych i łacinników. Byliśmy też w szpitalu, a właściwie w tym, co z niego pozostało, bo został zbombardowany. Jest tam tylko kilka rodzących kobiet – powiedział papieski jałmużnik.
Byliśmy w tych wszystkich dzielnicach, które były zalane. To jest tragiczna sytuacja, także ta sanitarna, bowiem woda ustąpiła, a temperatury są tak wysokie i wszystko gnije. Panuje ogromny fetor. Oczywiście są dzielnice, gdzie nie ma nikogo, te przy Dnieprze, bowiem z drugiej strony strzelają cały czas Rosjanie, bardzo trudno się tam przemieszczać, bo każdy ruch może spowodować kolejny ostrzał – powiedział papieskiej rozgłośni kard. Krajewski.
Jest to bardzo smutne miasto, ponieważ została jedynie garstka ludzi, ale z drugiej strony jest też nieprawdopodobne dobro. Chociażby dominikanie z Fastowa otworzyli tutaj stołówkę, gdzie ponad tysiąc osób dziennie, z tych które zostały, mogą przyjść na wspólne posiłki. Ta jadłodajnia powstała także dzięki pomocy Ojca Świętego, ponieważ poprzednim razem jak byłem na Ukrainie w jego imieniu przekazałem pieniądze na powstanie i utrzymanie tej jadalni. Jest więc też dużo znaków dobroci przy tym wszystkim co tutaj spotykamy – stwierdził prefekt Dykasterii do spraw Posługi Miłosierdzia.
ZOBACZ TEŻ: Kard. Nycz: przy okazji beatyfikacji Ulmów nie próbujmy beatyfikować takiego czy innego narodu
kh, KAI/Stacja7



