Kard. Nycz: tę niedzielę upodobał sobie Jezus

Metropolita warszawski przewodniczył w Niedzielę Miłosierdzia Bożego uroczystej Mszy świętej przy figurze Jezusa Miłosiernego w parku Moczydło na Woli. Eucharystię poprzedziła Koronka do Bożego Miłosierdzia, którą poprowadziły siostry zakonne ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. "Ludzie znali miłosierdzie Boże, ale trzeba było je przypomnieć przez siostrę Faustynę" - mówił w homilii kard. Kazimierz Nycz

– Przychodzimy, by powierzyć Jezusowi Miłosiernemu swoje sprawy, ale także sprawy społeczne, polskie i europejskie. Położymy je na ołtarzu Eucharystii, by Jezus je przyjął i przemienił – zachęcał metropolita warszawski.

Nawiązując do trwających w Polsce obchodów 13. rocznicy katastrofy smoleńskiej, prosił o modlitwę za zmarłych i tych, którzy wspominają poległych. – Prośmy Boga, żeby modlitwa nad grobami zmarłych nie dzieliła naszej ludzkiej, ziemskiej wspólnoty. By refleksja nad tym, co się wydarzyło i modlitwa za tych, którzy zginęli w tej katastrofie, potrafiły nas łączyć – prosił.

Metropolita warszawski wskazał, że niedzielę po Wielkanocy upodobał sobie sam Jezus. Przypomniał kanonizację św. Faustyny w kwietniu 2000 roku w Rzymie i jednocześnie modlitwę w duchowej łączności w Krakowie.

– Spełnił się tym samym zapis siostry Faustyny w „Dzienniczku”, że widzi uroczystość w Rzymie i w Łagiewnikach. Pisała o swojej kanonizacji, więc można powiedzieć, że nie była pokorna. A ona pisała to, co powiedział Jezus, w wielkiej ufności – mówił kard. Nycz.

Nawiązując do Ewangelii dnia o Jezusie przychodzącym do apostołów ze swoim pokojem, zaapelował, aby z wiarą modlić się o pokój dla Ukrainy.

– Zmierzmy się z prawdą Ewangelii i słowami Chrystusa „Pokój wam!”. Módlmy się o zaprzestanie tej okrutnej wojny ze strony Rosji, żeby przestali ginąć ludzie, przestały być niszczone wioski i miasta – prosił kard. Nycz.

Metropolita warszawski przypomniał, że choć Miłosierdzie Boże było znane od zawsze, to św. Faustyna i św. Jan Paweł II znacznie przyspieszyli jego kult w świecie na przełomie tysiącleci.

– Ludzie znali miłosierdzie Boże, ale trzeba było je przypomnieć przez siostrę Faustynę, bo zbliżały się wydarzenia okrutne, czyli II wojna światowa. Papież wskazywał, że wojna niczego nie rozwiązuje, a tylko wprowadza ból i cierpienie – mówił kard. Nycz.

Metropolita warszawski stwierdził, że stojąca w parku Moczydło figura Jezusa Miłosiernego nie powinna nikomu przeszkadzać.

– Nie powinna przeszkadzać wątpiącym i szukającym, bo w tym miejscu mogą znaleźć łaskę wiary. Nie powinna także przeszkadzać ludziom niewierzącym, którzy winni szanować poglądy i przekonania ludzi inaczej wierzących, inaczej myślących, a jeśli nie szanować, to przynajmniej mądrze tolerować – mówił.

Oprawę muzyczną uroczystości przygotowała schola parafialna z sanktuarium św. Józefa na Kole. Podczas Eucharystii wierni mogli skorzystać z sakramentu pokuty w konfesjonałach ustawionych na terenie parku.

Na modlitwę przybyły też całe rodziny. – Dziś jest jedyna taka uroczystość w roku. Można Panu Jezusowi polecić wszystkie nasze prośby i jednocześnie przeprosić za swoje zachowanie. Staram się być przed figurą Jezusa Miłosiernego w parku Moczydło. Przyjeżdżam ze Śródmieścia. Dziś jestem z wnuczkiem i prawnuczką – mówiła przed uroczystością Barbara Bolechowska.

– Chcieliśmy się pomodlić. Mieszkamy przy ul. Obozowej. Należymy do parafii św. Józefa na Kole, ale tu jesteśmy po raz pierwszy na Mszy św. polowej. Koronkę odmawiamy dość często – przyznała Aleksandra Pakulska, młoda dziewczyna, która do parku przyszła z dziadkiem.

Modlili się nie tylko mieszkańcy stolicy. – Przyjechałem z Nowego Dworu Mazowieckiego. Przywiozłem żonę, bo ma wadę wzroku i sama, by nie dała rady. Żona odmawia koronkę codziennie. Ja jestem wierzący, ale o godz. 15 pracuję, więc w Godzinie Miłosierdzia nie modlę się codziennie – przyznał Stanisław Wierzbicki z parafii św. Michała Archanioła.

Po modlitwie odbył się koncert Stanisławy Celińskiej.

„Gość Warszawski”