Wprowadzenie relikwii św. abp. Zygmunta Felińskiego

Parafia: Warszawa. Opatrzności Bożej w Wilanowie
Eucharystii przewodniczyć będzie kard. Kazimierz Nycz, arcybiskup metropolita warszawski.

We czwartek 17 września 2015, w 120 rocznicę śmierci świętego arcybiskupa warszawskiego Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, odbędzie się uroczyste wprowadzenie Jego relikwii do Świątyni Opatrzności Bożej

Program uroczystości

11:00 – „Pod wodzą Opatrzności Bożej” – S. Teresa Antonietta Frącek

11:30 – Koncert pieśni religijnych – Eleni

12:00 – Eucharystia – przewodniczy Kardynał Kazimierz Nycz

13:15 – Umieszczenie i uczczenie relikwii św. Zygmunta Szczęsnego

 


 

Zaufał Opatrzności
św. Zygmunt Szczęsny Feliński
1822-1895

Zygmunt Szczęsny Feliński (1822-1895) przeszedł do historii jako arcybiskup metropolita warszawski, dwudziestoletni zesłaniec w głębi Rosji, duszpasterz ludu wiejskiego w Dźwiniaczce na Podolu, Założyciel zgromadzenia zakonnego Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, pisarz ascetyczny i autor cennych Pamiętników, uważanych do dziś za perłę literatury pamiętnikarskiej. Jego prace i nawoływania, zmierzające do odrodzenia rodziny i Ojczyzny pozostawiły niezatarte ślady w historii Narodu polskiego.
Urodził się 1 listopada 1822 r. w Wojutynie koło Łucka na Wołyniu (obecnie Ukraina). Jego ojciec, Gerard Feliński (1787-1833), herbu Farensbach, wychowanek Uniwersytetu Wileńskiego, wła¬ściciel majątku w Wojutynie, pełnił urząd deputata Sądu Głównego Ziemi Wołyńskiej w Żytomierzu. Matka, Ewa z Wendorffów (1793-1859), herbu Nabram, kobieta wielkiego serca i poświęcenia dla Narodu, zesłanka Syberyjska, przeszła do historii literatury jako autorka Pamiętników z życia i Wspomnień z Syberii.
Z ewangelicznej atmosfery domu rodzinnego wyniósł mocny fundament wiary, niezachwianą ufność w Bożą Opatrzność, cześć dla Matki Najświętszej, po¬święcenie dla Ojczyzny, szacunek dla ludzi. Studiował matematykę w Moskwie, a nauki humanistyczne w Paryżu. Dewizą jego życia były słowa: „na ziemi być Polakiem, to żyć bosko i szlachetnie”. O jego patriotyzmie świadczy udział w powstaniu poznańskim (1848), a o wielkości ducha przyjaźń z wieszczem narodowym Juliuszem Słowackim.
W 1851 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Żytomierzu; święcenia kapłańskie otrzymał w Petersburgu (1855). Jako kapelan i profesor tamtejszej Akademii poświęcił się pracy nad formacją światłych i gorliwych kapłanów. Natchniony duchem miłosierdzia, ufny w pomoc Opatrzności, założył w 1857 r. schronisko dla sierot i ubogich oraz zgromadzenie zakonne pod nazwą – Rodzina Maryi. Uważano go za „apostoła, pełnego pokory, nauki i kultury”, „za opiekuna ubogich i sierot”, „za najlepszego księdza w Rosji”.
Mianowany 6 stycznia 1862 r. przez Piusa IX arcybiskupem warszawskim, rządził nad Wisłą 16 miesięcy, ale w tym krótkim czasie rozwinął owocną działalność zmierzającą do odrodzenia religijnego, a jednocześnie do usuwania ingerencji rządu zaborczego w wewnętrzne sprawy Kościoła. Warszawa w zasadzie niechętnie przyjęła Pasterza, uważając go za sługę cara, choć on w gorących słowach manifestował miłość Ojczyzny. Natomiast gorliwi katolicy widzieli w nim człowieka Opatrznościowego, dar nieba.
W Warszawie, jak pisano do Watykanu, stanął jak „anioł pokoju”, wzywając Naród do owocnej pracy dla dobra kraju. Kierując się doświadczeniem z powstania 1848 r. i realną oceną ówczesnej sytuacji, starał się powstrzymać Naród przed rozlewem krwi. Uważał, że wobec potęgi Rosji nowy zryw Narodu nie ma szans powodzenia. Po wybuchu powstania styczniowego (1863), stanął w obronie uciśnionych, złożył dymisję z Rady Stanu, napisał list do cara Aleksandra II (15 III 1863), w którym pisał: „Krew płynie wielkimi strumieniami, a represje zamiast uspokoić umysły, jeszcze bardziej je roz¬drażniają. W imię miłosierdzia chrześcijańskiego i w imię interesów obu na¬rodów błagam Waszą Cesarską Mość, abyś położył kres tej wyniszczającej wojnie”.
Publikacja tegoż listu w Paryżu, a nadto zmiana polityki Rosji wobec Królestwa spowodowały, że Arcybiskup stał się niewygodny dla władz zaborczych, toteż został wezwany do Petersburga. Żegnając księży zostawił im znamienne słowa: „Strzeżcie praw Kościoła św., pilnujcie gorliwie tej św. wiary naszej, przeciwnościami nie zrażajcie się, miejcie Pana Boga w pamięci i sercu. Jeżeliby was kto namawiał do takiego czynu, którego popełnić się nie godzi bez uchybienia prawom Bożym i prawom Kościoła, odpowiadajcie każdy: Non possumus, odpowiadajcie wszyscy: Non possumus… Kochajcie się wzajemnie, żyjcie w jedności i miłości, wspomagajcie się w modlitwie i pracy”.
Abp Feliński opuścił Warszawę 14 czerwca 1863 r., pod eskortą wojskową jako więzień stanu. Internowany w Gatczynie miał jeszcze szanse powrotu do stolicy, za cenę ukorzenia się przed carem, zaprzestania kontaktów z Watykanem i poddanie się całkowicie pod rozkazy carskiej władzy. Takiej deklaracji nie złożył. Drogę na wygnanie przesądził memoriał, w którym Arcybiskup pisał: „Miłość Oj¬czyzny jest tak samo uczuciem wrodzonym jak miłość rodziców. …. Nie jest też winą Polaków, że mając wspaniałą przeszłość … dążą do odzyskania utraconej niepodległości… Ufam też nieza¬przeczenie, że losy narodów są w ręku Boga i jeśli godzina przez Opatrzność do wyzwolenia Polski przeznaczona już wybiła, opór Waszej Cesarskiej Mości nie przeszkodzi wykonaniu Pańskiego wyroku, jak opór faraona nie przeszkodził wyzwoleniu Żydów, gdyż plagi są zawsze w ręku Boga”.
Arcybiskup uważał, że język jakim przemawiał do cesarza był zbyt śmiały, ale był wówczas w takim nastroju ducha, że nie przemawiał we własnym imieniu, ani w imieniu Polski, ale czuł się „rzecznikiem tej Opatrzności, której rządy tak powszechnie dziś zapoznane, pomimo iż ręka, co je dzierży, nie straciła nic ze swej wszechmocności” (Pamiętniki, s. 593-594). Wyznanie to okupił zesłaniem na czas nieograniczony. Dopiero wówczas Warszawa w pełni zrozumiała kim był jej Pasterz, „człowiek Opatrzno¬ściowy”, „znak miłosierdzia Bożego”, który przyniósł do stolicy „ducha odrodzenia”.
Skazany na wygnanie, spędził 20 lat w Jarosławiu nad Wołgą, jaśniejąc świętością życia i dziełami miłosierdzia. Pozbawiony przez cara zarządu Archidiecezją złożył swoje losy w ręce Ojca Świętego, świadcząc o swej uległości i gotowości przyjęcia każdej decyzji Papieża. Odpierał jednocześnie naciski rządu carskiego, który różnymi sposobami usiło¬wał zmusić go do rezygnacji ze sto¬licy arcybiskupiej (1878).
Pomimo represji carskich, cenzury i nadzoru policyjnego, Arcybiskup rozwinął nad Wołgą szeroką działalność apostolską, która obejmowała katolików Jarosławia oraz setki polskich wygnańców, dla któ¬rych świado¬mość, że wraz z nimi cierpi Pasterz Warszawy, stała się silnym oparciem i duchowym umocnie¬niem. Niósł im pociechę duchową i pomoc materialną; potrafił natchnąć serca rodaków do ofiarności na rzecz zesłańców. Zajął się także fundacją kościoła w Jarosławiu. Pozostała żywa pamięć w Jarosławiu o „świętym biskupie polskim”, który „utrwalił ducha polskiego i katolickiego w trzech pokoleniach”.
W wyniku porozumienia między Rosją a Stolicą Apostolską Arcybiskup odzyskał wolność, ale do Warszawy zabroniono mu powrócić (1883). Jako arcybiskup tytularny Tarsu zamieszkał w Dźwiniaczce na Podolu pod zaborem austriackim i oddał się pracy apostolskiej wśród ludu wiejskiego. W środowisko tej wsi wniósł ducha odrodzenia religijnego oraz zgodnej współpracy Polaków i Ukraińców – w imię ewangelicznego braterstwa. Lud tamtejszy uważał go za kapłana „świętego”, a jego pobyt w ich wsi za „błogosławieństwo Boże”. Na Kresach zasłynął jako „apostoł pokoju i zgody narodowej”, „opiekun sierot i ubogich”, czciciel Matki Bożej, tercjarz franciszkański.
Ufny w opiekę Opatrzności pracował do ostatnich dni. Prosił o modlitwy „o śmierć szczęśliwą” i tęsknił do tego „portu zbawienia”, gdzie jest „prawdziwy dom”, „prawdziwa ojczyzna”. Na pytanie, gdzie na wypadek zgonu chciałby być pochowany, odpowiedział: „Opatrzność sama wskaże …, gdzie śmierć nastąpi, tam mnie pochowajcie”.
Opatrzność wyprowadziła go z zacisza wiejskiego i zaprowadziła do królewskiego Krakowa, gdzie zmarł w opinii świętości, 17 września 1895 r., w liturgiczne wspomnienie Stygmatów św. Franciszka. Kraków uczcił jego zgon wspaniałym pogrzebem. Rada miasta przyznała mu miejsce w grobach zasłużonych na Skałce, ale Dźwiniaczka chciała go mieć u siebie i przez 25 lat jego doczesne szczątki spoczywały na tamtejszym cmentarzu, otaczane czcią Polaków i Ukraińców.
Gdy Pol¬ska odzyskała niepodległość, przewieziono jego trumnę do Warszawy (1920), 14 kwietnia 1921 r. – przeniesiono ją uroczyście do Katedry Św. Jana Chrzciciela i złożono w Podziemiach. Kard. St. Wyszyński zachęcał do nawiedzania jego grobu: „Idźcie do Katedry, zejdźcie do podziemi, pochylcie swoje głowy u jego sarkofagu, a zobaczycie: tam leży człowiek, o którym mówiono, że przegrał, a to jest … Zwycięzca” (1972).
Pamięć o nim, cześć dla jego cnót, sława świętości i liczne uzdrowienia, przyczyniły się do starań o jego beatyfikację. Kard. Stefan Wyszyński, otwierając jego Proces Informacyjny, 31 maja 1965 r., w Warszawie, kreśląc trudną drogę jego życia, która szła „po cierniach i głogach”, powiedział: „Chyba ta ciężka i trudna droga będzie świadectwem świętości arcybiskupa Felińskiego. Jest ona bardziej wy¬mowna, aniżeli znaki i cuda, które miałby czynić. To był bowiem cud miłości, najwspanialsza potęga ducha czło¬wieka, który się nie załamał, chociaż miałby do tego prawo, przechodząc przez tak wyjątkową drogę”.
Sprawa beatyfikacyjne prowadzona w Warszawie (1965-1984), następnie w Rzymie, zaowocowała Dekretem heroiczności cnót (24 IV 2001) i Dekretem o cudzie (5 VII 2002).
Jan Paweł II beatyfikował abp. Felińskiego – 18 sierpnia 2002 r. w Krakowie, a Benedykt XVI kanonizował go – 11 października 2009 r. w Watykanie.
W panoramie dziejów Kościoła i Ojczyzny, przeżywanych na progu Trzeciego Tysiąclecia, głęboką wymowę mają słowa papieża Benedykta XVI, wypowiedziane podczas kanonizacji, podkreślające jego „niewzruszoną ufność w Bożą Opatrzność”: „Zygmunt Szczęsny Feliński, arcybiskup Warszawy, założyciel zgromadzenia Franciszkanek Rodziny Maryi, był wielkim świadkiem wiary i duszpasterskiej miłości w czasach bardzo trudnych dla Narodu i Kościoła w Polsce … W każdej sytuacji zachował niewzruszoną ufność w Bożą Opatrzność. … Dziś jego ufne i pełne miłości oddanie Bogu i ludziom staje się świetlanym wzorem dla całego Kościoła” (11 X 2009).

Zgromadzenie Sióstr Franc. Rodziny Maryi, założone przez św. abp. Felińskiego, rozwija działalność w Polsce, Bra¬zylii, Italii, na Białorusi, Ukrainie, w Federacji Rosyjskiej i w Kazachstanie. Zgodnie z charyzmatem, siostry – w duchu apostolskim – niosą pomoc rodzinie: poświęcają się wychowaniu i nauczaniu dzieci i młodzieży, opiekują się chorymi i osobami starszymi; pracują przy para¬fiach i w instytucjach kościelnych. Dom Generalny, dawniej we Lwowie, od 1946 r. znajduje się w Warszawie, ul. Żelazna 97; całą Wspólnotą sióstr kieruje przełożona generalna m. Janina Kierstan.

Modlitwa o łaski za przyczyną św. abp. Felińskiego

Boże, któryś świętego Zyg¬munta Szczę¬snego, męża wiel¬kiej po¬kory i prostoty, nie¬zwykłymi cno¬tami przyozdobić raczył, spraw, abyśmy za jego wsta¬wiennic¬twem otrzymali łaskę …, o którą z ufnością pro¬simy. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu.

S. Teresa Antonietta Frącek RM