Przemówienie wygłoszone w synagodze Nożyków
„Kto będzie przebywał w Twym przybytku Panie”
(Słowo wypowiedziane w Synagodze Nożyków, Warszawa, 13 kwietnia 2026 r.)
Drodzy Uczestnicy tej podniosłej uroczystości,
bardzo się cieszę, że możemy zgromadzić się w ten wieczór w warszawskiej synagodze Nożyków, czyli jedynej zachowanej przedwojennej synagodze naszej stolicy, ufundowanej przez małżonków Zalmana i Rywkę Nożyków, której budowę ukończono w 1902 roku. Jak wiemy, podczas okupacji synagoga ta znalazła się na terenie getta warszawskiego, a Niemcy wykorzystywali ją między innymi jako stajnię.
Warto też przypomnieć, że przed wojną w samej Warszawie działało ponad 440 synagog i domów modlitwy, dziś jest ich ledwie 4. Ta, w której teraz się znajdujemy była jedną z pięciu największych synagog Warszawy w 1939 r. Dziś to najważniejsza, historyczna synagoga miasta.
Jestem wdzięczny, że w tej synagodze mogło odbyć się wiele ważnych wydarzeń także dla świata chrześcijańskiego. Myślę tu na przykład o Dniach Judaizmu, które miały dwa wspólne i tak nieodległe od siebie miejsca: kościół Wszystkich Świętych i tę synagogę. Myślę też o modlitwach, zanoszonych tu w intencji umierającego papieża św. Jana Pawła II i potem, już po jego śmierci. W synagodze modliło się wtedy setki osób; chrześcijan i Żydów. Dziękuję za to tu obecnemu panu Michaelowi Schudrichowi, naczelnemu rabinowi Polski. Dziękuję także za dzisiejszą gościnę i każde dobro.
Dziś gromadzi nas tutaj wspomnienie czterdziestej rocznicy historycznych, przełomowych i niezwykłych odwiedzin świętego papieża Jana Pawła II w rzymskiej synagodze.
Ta wizyta, wraz ze wszystkim, co św. Jan Paweł II zrobił dla wzajemnego pojednania i współpracy między katolikami i Żydami, nie była jedynie rezultatem Soboru Watykańskiego II, ale owocem jego życiowych doświadczeń. Tak o nich mówił: „Za słowami soborowej Deklaracji stoi doświadczenie wielu ludzi, zarówno Żydów, jak i chrześcijan. Stoi także moje osobiste doświadczenie od najwcześniejszych lat mojego życia w rodzinnym mieście” (Przekroczyć próg nadziei). „Pamiętam, iż co najmniej jedna trzecia moich kolegów z klasy w szkole powszechnej w Wadowicach to byli Żydzi. Z niektórymi się przyjaźniłem. A to, co u niektórych z nich mnie uderzało, to był ich polski patriotyzm. A więc polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie” (Pamięć i tożsamość).
Codzienna przyjaźń, a z Jerzym Klugerem, kolegą z klasy, przyjaźnił się do końca życia, akceptacja, nawiązywanie relacji, tolerancja – tego od dziecka uczył się przyszły papież. W ten sposób poznawał także judaizm.
„Mam żywo przed oczami obraz Żydów podążających w dzień sobotni do synagogi, która znajdowała się na zapleczu naszego gimnazjum. Obie grupy religijne, katolików i Żydów, łączyła, jak przypuszczam, świadomość, że modlą się do tego samego Boga. Mimo różnicy języka, modlitwy w kościele i w synagodze w znacznej mierze opierały się na tych samych tekstach. (…) Wybrany na Stolicę Piotrową kontynuuję tylko to, co w moim życiu ma bardzo głębokie korzenie” (Przekroczyć próg nadziei).
Głównym motywem papieskiego przemówienia w rzymskiej synagodze było przypomnienie i rozwinięcie trzech punktów 4. paragrafu soborowej Deklaracji Nostra aetate.
Po pierwsze chodziło o podkreślenie, że Kościół odkrywa „więź” z judaizmem „wgłębiając się we własną tajemnicę”. Papież mówił o religii żydowskiej jako o rzeczywistości, która dla chrześcijan nie jest czymś „zewnętrznym”, lecz „w pewien sposób wewnętrznym”, podkreślając, że mamy z nią relacje, jakich nie mamy z żadną inną religią.
Po drugie ważne było przypomnienie, że Żydom nie można przypisywać „dziedzicznej ani zbiorowej winy” za mękę i śmierć Jezusa. Papież przypomniał, że chodzi o „wszystkich bez różnicy Żydów” zarówno żyjących w tamtym czasie, jak i żyjących później, oraz współcześnie. Potępił teologiczne uzasadnianie płynącej z takich oskarżeń dyskryminacji Żydów.
I po trzecie papież zanegował tezy o „odrzuceniu albo przeklęciu” Żydów, podkreślając bezpodstawność takiego twierdzenia, które było błędnie „nauczane albo wyprowadzane z Pisma Świętego, Starego czy Nowego Testamentu”. Przywołał, za Soborem Watykańskim II (Nostra aetate i Lumen Gentium) nauczanie św. Pawła z Listu do Rzymian (por. Rz 11,28-29), o tym, że Żydzi „pozostają przedmiotem miłości Boga”, który powołał ich „wezwaniem nieodwracalnym”. W papieskiej wypowiedzi znalazło się także potępienie (znów za nauczaniem Nostra aetate) „aktów nienawiści, prześladowania, przejawów antysemityzmu, które kiedykolwiek i przez kogokolwiek kierowane były przeciwko Żydom”.
Przy takiej okazji jak ta warto też przypomnieć, że niezwykłym, choć rzadko cytowanym tekstem św. Jana Pawła II jest napisane niespełna rok przed jego śmiercią Przesłanie na stulecie rzymskiej Synagogi Większej z 22 maja 2004 r. Stan zdrowia nie pozwolił już papieżowi na uczestnictwo w uroczystości. Reprezentowali go wówczas kardynałowie Ruini i Kasper. „Wyrażają oni w sposób konkretny moje pragnienie, by być z wami w tym dniu” – napisał św. Jan Paweł II. Przesłanie to jego ostatnia obszerniejsza wypowiedź na temat relacji Kościoła z Żydami, a zarazem ostatnie wspomnienie wydarzeń, których był inicjatorem. Papież pisał tam tak: „Długą drogę przemierzyliśmy wspólnie od 13 kwietnia 1986 r., kiedy to po raz pierwszy – po apostole Piotrze – biskup Rzymu złożył wam wizytę: był to uścisk braci odnajdujących się po długim okresie, w którym nie brakowało nieporozumień, odrzucenia i cierpień. (…) Wydarzenie to zapisało się w mojej pamięci i w moim sercu jako symbol nowości, która w ostatnich dziesięcioleciach charakteryzuje stosunki między narodem żydowskim i Kościołem katolickim, po okresach czasem trudnych i burzliwych”.
W tym papieskim Przesłaniu jest po raz ostatni pozdrowienie „umiłowanych braci w wierze”, jest przypomnienie słów św. Pawła z Listu do Rzymian o „darach łaski i wezwaniu Bożym”, które są nieodwołalne (por. Rz 11,29), jest też wypowiedziana w tym kontekście jasna deklaracja: „a wy nadal jesteście pierworodnym narodem Przymierza (por. Liturgia Wielkiego Piątku, Modlitwa powszechna: Za Żydów)”. Jest też przypomnienie zorganizowanej na wyraźne życzenie papieża liturgii pokutnej Wielkiego Jubileuszu, w której „Kościół nie wahał się wyrazić głębokiego smutku z powodu błędów popełnionych przez jego synów i córki we wszystkich epokach i w akcie pokuty (teszuwah) prosił o przebaczenie za ich odpowiedzialność w jakikolwiek sposób związaną z plagami antyjudaizmu i antysemityzmu”.
Poruszające swą aktualnością – zarówno 22 lata temu, jak i dziś – jest znajdujące się w papieskim Przesłaniu wezwanie do modlitwy w kontekście dramatycznego konfliktu w Ziemi Świętej:
„Pragniemy dziś z wiarą i nadzieją skierować gorącą modlitwę do Wiekuistego, do Boga Szalom, aby nieprzyjaźń nie pogrążała więcej w nienawiści tych, którzy uznają za ojca Abrahama – Żydów, chrześcijan i muzułmanów – i aby ustąpiła miejsca jasnej świadomości łączących ich więzi oraz odpowiedzialności spoczywającej na barkach jednych i drugich”.
Dziś trzeba przypominać te papieskie słowa, które pozostają niezwykle aktualne, ważne i potrzebne. Dziękuję każdemu, kto je rozumie, kto ich słucha i kto stara się je realizować. Oby taki duch był dziś obecny w naszych wzajemnych relacjach. Obyśmy szukali tego, co umie nas zbliżyć, co jest dla nas wspólne. Kontynuując nasz dialog, chcemy też, jako katolicy, móc trwać przy tym wszystkim, co jest właściwe, specyficzne i fundamentalne, więcej: co jest święte, dla wyznawanej przez nas wiary.
Wysłuchaliśmy przed chwilą przejmującego Psalmu 15. Oto wspólnota stoi przed drzwiami świątyni i pyta o warunki wejścia do środka. Od wewnątrz odpowiadają jej kapłani i słudzy świątyni, którzy jednak nie podają możliwych do skontrolowania przepisów, czy warunków wejścia. Zamiast tego wchodzący ma zajrzeć do swojego sumienia i tam znaleźć odpowiedź, czy może, czy nie może wejść, czy jest, czy nie jest tego godzien.
Psalm przypomina, że nie istnieje dobro i zło w ogólności. Dobro i zło składają się z konkretów codziennego życia. Ten więc, kto chce wejść do środka musi być człowiekiem sprawiedliwym, czyli kimś kto przyjmuje Boże Prawo; nie wybiórczo i nie na próbę, ale na stałe. Ta sprawiedliwość wyrazi się w elementarnych regułach prawości, które łatwo uznajemy, ale którym niełatwo się poddajemy. Chodzi przede wszystkim o język. Sprawiedliwy to ten, kto – jak mówił Buber – „nie obnosi się ze swoim gadaniem”. Sprawiedliwy więc nie oczernia, nie ubliża, nie kłamie, dotrzymuje przysięgi, nawet jeśli ta nie była dlań korzystna, jest nieprzekupny. Ostatecznie jest to ten, kto w żaden sposób „nie czyni bliźniemu nic złego”. To złota reguła, którą potem Chrystus rozwinie w Kazaniu na Górze (por. Mt 5,23-24).
Taki człowiek, sprawiedliwy i wierny, sam odniesie ze swego postępowania pożytek; on bowiem będzie przez to kimś silnym, statecznym, mężnym, „który nigdy się nie zachwieje”.
Poetka, Ewa Skarżyńska przetłumaczyła ten Psalm tak:
„Kto zamieszka w Twoim domu Panie?
Ten, kto dobry jest niesłychanie.
Kto językiem rogów nie przyprawia nikomu
I sam diabłu nie nadstawia ucha,
Lecz wdrapując się na Twe kolana
Uśmiechniętych słów Twoich słucha”.
Nie nastawiajmy więc diabłu ucha. On nas wciąż będzie kusił do wojen i nienawiści. On wciąż będzie nam podpowiadał słowa oskarżeń, on wciąż będzie ojcem każdego podziału, każdego „anty”, w tym także antysemityzmu, antyjudaizmu, antyhumanizmu i antychrześcijaństwa.
Zamiast tego, złączeni we wspólnej modlitwie, wdrapmy się jak bracia na Boże kolana i słuchajmy Jego słów, które niech odbijają się w nas słowami pokoju i modlitwy. Do tego wzywał nas św. Jan Paweł II. Do tego wciąż wzywa nas Bóg.
Dziękuję za uwagę.
+ Adrian J. Galbas SAC



