• language
    • polski
    • english
    • italiano
    • español
    • український
    • беларуская
  • Abp Adrian Galbas
  • Twitter
  • Facebook
  • Instagram
  • Youtube
  • Flickr
  • Wierni
  • Księża
  • Dziennikarze
  • Inne serwisy
    • Duszpasterstwo Rodzin
    • Arcybiskup Warszawski
    • Serwis informacyjny
    • Serwis dla katechetów
Archidiecezja Warszawska
  • Moja diecezja
    • Personalia
      • Arcybiskup Warszawski
      • Księża biskupi
      • Duchowieństwo
        • Funkcje ogólnodiecezjalne
        • Duszpasterze stanów i zawodów
        • Duszpasterstwo Szpitalne
        • Wyszukiwarka księży
      • Zmarli księża
    • Instytucje
      • Kuria Metropolitalna Warszawska
      • Sąd Metropolitalny
      • Caritas Archidiecezji Warszawskiej
      • Archiwum Archidiecezjalne Warszawskie
      • Muzeum Archidiecezji Warszawskiej
    • Miejsca
      • Parafie
      • Kościoły
        • ARCHIKATEDRA WARSZAWSKA
        • Świątynia Opatrzności Bożej
        • Wielkopostne Kościoły Stacyjne
        • Katalog kościołów
      • Sanktuaria
      • Zakony i zgromadzenia
      • Domy rekolekcyjne
      • Cmentarze
    • Edukacja
      • Seminaria duchowne
        • Wyższe Metropolitalne Seminarium Duchowne
        • Archidiecezjalne Seminarium Misyjne „Redemptoris Mater”
      • Uczelnie wyższe
        • Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie – Collegium Joanneum
        • Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
      • Szkoły katolickie
    • O Archidiecezji Warszawskiej
  • Moja parafia
  • Moja wspólnota
    • Wspólnoty
      • Droga Neokatechumenalna
      • Odnowa w Duchu Świętym
      • Ruch Światło-Życie
      • Woda Życia
      • Wspólnota Ruchu Focolari (Dzieło Maryi)
      • Wspólnota Emmanuel
      • Wspólnota Sant’Egidio
      • Ruch Rodzin Nazaretańskich Archidiecezji Warszawskiej
      • Wspólnota MAMRE
      • Franciszkański Zakon Świeckich
    • Duszpasterstwa
      • Duszpasterstwa akademickie
        • Duszpasterstwo Akademickie KOSTKA
        • Dominikańskie Duszpasterstwo Akademickie „Studnia”
        • Duszpasterstwo Akademickie „Dąb”
        • Duszpasterstwo Akademickie „Freta 10”
        • Duszpasterstwo Akademickie Ryba
        • Duszpasterstwo Akademickie „SANDAŁ”
        • Duszpasterstwo Akademickie i Postakademickie STUDENT+
        • Duszpasterstwo Akademickie św. Anny
        • Duszpasterstwo Akademickie UKSW
        • Duszpasterstwo Akademickie św. Jakuba na Ochocie
        • Duszpasterstwo Akademickie „Babel”
        • Latarnia – Duszpasterstwo Młodych na Wrzecionie
      • Duszpasterstwa młodych
        • Duszpasterstwo Młodych Dorosłych „Jonasz”
        • Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Archidiecezji Warszawskiej
        • MOST – duszpasterstwo młodych
        • Młode skrzydło
        • Mariańskie Duszpasterstwo Młodych
      • Duszpasterstwa dla kobiet
        • Dzielne Niewiasty
        • Formacja kobiet Ezer Kenegdo
        • Wspólnota mam przy parafii bł. Władysława
        • Wspólnota Szkoła Żon
      • Duszpasterstwo Nauczycieli
    • Ruchy i stowarzyszenia
      • Akcja Katolicka Archidiecezji Warszawskiej
      • Katolickie Stowarzyszenie Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej
      • Bractwo Adoracji Najświętszego Sakramentu
      • Wspólnota Dorosłych 30+
  • Sakramenty
    • serwis
    • Chrzest
      • Katechumenat przed chrztem dorosłych
    • Bierzmowanie
      • Kursy przed bierzmowaniem dorosłych
    • Eucharystia
    • Pokuta i pojednanie
    • Namaszczenie chorych
    • Kapłaństwo
    • Małżeństwo
      • Kursy przedmałżeńskie
      • serwis dla narzeczonych
      • Duszpasterstwo Rodzin
  • Szukam pomocy
  • Informacje
    • Aktualności Archidiecezji Warszawskiej
    • Wiadomości
    • Zaplanuj dobrze swój dzień
    • Multimedia
Szukaj
  • Mapa
  • Wydarzenia
  • Parafie
  • Miejsca
  • Personalia
Jesteś tutaj: ArchWwa / Aktualności / W tym roku rozważania Centralnej Drogi Krzyżowej przygotowali studenci [...

W tym roku rozważania Centralnej Drogi Krzyżowej przygotowali studenci [tekst]

7 kwietnia 2023news
Centralna Droga Krzyżowa przeszła w Wielki Piątek ulicami Warszawy. Zamieszczamy treść rozważań, które przygotowali studenci związani z Duszpasterstwem Akademickim św. Anny

Stacja I
Jezus na śmierć skazany

Z Ewangelii według św. Mateusza
„Wówczas to zebrali się arcykapłani i starsi ludu w pałacu najwyższego kapłana, imieniem Kajfasz, i odbyli naradę, żeby Jezusa podstępem ująć i zabić. Lecz mówili: «Tylko nie w czasie święta, żeby nie powstało wzburzenie wśród ludu»”. (Mt 26, 3-5)

Po wielu krzywdach i obelgach Pana,
Zawziętość ludzka stawia przed tyrana;
«Aby nań wyrok ogłosił» wołają,
Zbawcy nie znają.

Jezus skazany na śmierć. Pojmany przez ludzi arcykapłanów po cichu, w nocy, „aby nie powstało wzburzenie wśród ludu”, został niesłusznie skazany na biczowanie i na śmierć krzyżową. On jako pokorny Baranek zniósł dla nas wszystko. Każde uderzenie wycelowane w Niego, każdy wymierzony Mu policzek, każda smuga po biczu i każda obelga były kolejnym krokiem do ostatecznego odkupienia ludzkości. Skazany niesłusznie, skazany za nasze grzechy, bo tylko On mógł znieść w miłości takie cierpienie.

Jak często sami zostajemy źle osądzeni, i ile cierpienia nam to sprawia? Czujemy wtedy smutek, rozczarowanie, żal, a na końcu gniew. Uważamy, że osąd był niesłuszny i często chcemy, pod wpływem bolesnych przeżyć, samodzielnie wymierzyć to, co uważamy za sprawiedliwość. A może warto spojrzeć na Jezusa, też niesłusznie i okrutnie oskarżonego? Być może kiedy zrozumiem, jak wielkie jest znaczenie Bożej miłości w Jezusowej zgodzie na niesłuszne osądzenie, moje serce również w skrusze i w pokorze przyjmie i poniesie ciężar sądnych słów i bolesnych wyroków.

Obwinia Piłat niewinność istotną,
Na śmierć skazuje u wszystkich sromotną,
Żeby na krzyżu Bóg zawisł z łotrami,
I złoczyńcami.

Autorzy: Hanna Szwed i Nikodem Świder – Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina

Stacja II
Jezus bierze krzyż na swe ramiona

Z Ewangelii według św. Łukasza
„Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”. (Łk 19,10)

Następuje moment szyderstwa, pogardy i upokorzenia. Lud domaga się śmierci Jezusa. Ubliżają Mu, biczują Go, zakładają cierniową koronę. Nikt nie ma odwagi pomóc i stanąć w Jego obronie. W końcu podają Mu krzyż i każą iść.

Panie, dobrze wiem, że to, co bierzesz na siebie, to nie są zwykłe belki, tylko moje grzechy, moje świadomie wybrane pokusy, lenistwa. Ponieważ widzisz, że jestem słaba, że często gubię się na drogach mojego powołania i życia, to – mimo wszystko – z miłości bierzesz ten krzyż. Dzięki temu dajesz mi szansę na nowe życie, leczysz i uwalniasz mnie od słabości. Pokazujesz, jak bardzo mnie kochasz i jak jestem dla Ciebie ważna.

Jezu, naucz mnie cenić trud mojego życia, każde cierpienie i moje zmaganie, abym tak jak Ty z miłością potrafiła dźwigać swój krzyż.

Autor: Natalia Hińcz – Warszawski Uniwersytet Medyczny

Stacja III
Jezus pierwszy raz upada pod ciężarem Krzyża

Z Ewangelii według Świętego Łukasza
„Kiedy jeszcze to mówił, przyszedł ktoś z domu przełożonego synagogi i oznajmił: «Twoja córka umarła, więc nie trudź już Nauczyciela». On wziął ją za rękę i zawołał «Dziewczyno wstań!». Duch jej powrócił i natychmiast wstała”. (Łk 8, 49. 54-55)

Jezus czuje ogrom ciężaru krzyża, który wziął na swoje ramiona. Ból jest tak wielki, że robiąc pierwsze kroki, Jezus natychmiast upada. Uderza o kamienie na krzyżowej drodze, ciernie nałożonej Mu korony wbijają się jeszcze głębiej w Jego głowę, otwarte rany po biczowaniu zaczynają krwawić intensywniej. Cały drży, nie mając fizycznych sił, aby się podnieść i iść dalej.

Patrząc na Twój upadek, Jezu, myślę o upadkach moich. Zastanawiam się, dlaczego tak często doświadczam ich w codziennych, nierzadko błahych sytuacjach? I nie znam odpowiedzi. Wiem jedynie, że wtedy nie potrafię o własnych siłach ani wstać, ani naprawić upadków, które tworzą jakąś szaloną rzeczywistość wokół mnie – rzeczywistość z dala od Boga. Czuję się bezradny wobec swoich grzechów i upadam jeszcze niżej. Dziękuję Ci, że wtedy Ty również jesteś ze mną, że bierzesz mnie za rękę i wołasz, abym z Twoją pomocą wstał.

Jezu, moja miłości! Nie pozwól mi iść przez życie bez wiary w Twoją obecność. Spraw, bym potrafił z miłością odpowiadać na Twoje każdorazowe wezwanie, które podnosi mnie i umacnia.

Autor: Damian Cyranek
– Akademia Finansów i Biznesu Vistula

Stacja IV
Jezus spotyka swoją Matkę
Z Ewangelii według św. Jana
„Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie”.( J 19, 26-27)

Umęczony na krzyżu Jezus zauważa swoją Matkę. Ich spotkanie jest bardzo krótkie – nie ma nawet możliwości, by podziękować Jej, pożegnać się z Nią. To, co jest w stanie jej powiedzieć, to zaledwie kilka słów. Ale ich znaczenie od tego momentu będzie niesłychanie ważne. Ostatnia wola Umierającego stanie się dla nich i dla nas wszystkich testamentem samego Boga. Maryja ma przyjąć ucznia Jezusowego i potraktować go jak własnego syna. Ma troszczyć się o niego, opiekować się nim, kochać go. W podobny sposób Jezus zwraca się także do ucznia. Każde z nich wypełnia Jego wolę.

Często zasypujemy Jezusa prośbami, pytaniami o cel naszego życia. Odmawiamy szereg różnych modlitw w nadziei, że tak, jak Maryi i Janowi pod krzyżem, również nam przekaże w trudnych chwilach naszego życia Swoją świętą wolę. Chcemy, by powiedział: co dalej? Czego od nas chce i jak mamy żyć? Tymczasem albo zwyczajnie zapominamy, albo nie zdajemy sobie sprawy, że On – tak naprawdę – już wtedy na Golgocie powiedział do nas wszystko. Wołaniem z krzyża na zawsze ogłosił Swoją wolę, która dotyczy bez wyjątku każdego z nas. Mamy wziąć siebie nawzajem! Mamy siebie miłować, troszczyć się, opiekować, kochać siebie nawzajem. Umierający Jezus nie opuszcza nas, ale zostawia nam zadanie, które, podjęte i rozłożone na całe życie, może stać się najgłębszym sensem naszego istnienia.

Jezu, dla którego każdy z nas jest ukochanym uczniem, pozwól nam doświadczać Twojej obecności i Twojej czułej opieki. Razem z Maryją prowadź nas po ścieżkach życia tak, abyśmy mogli nasycić się Twoją miłością i przekazywać ją innym.

Autor: Edyta Filip – Uniwersytet Warszawski

Stacja V
Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi
Z Ewangelii według świętego Łukasza:
„Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa”. (Łk 9, 23-24)

Tłumy, które dotychczas podążały za Jezusem śladami Jego cudów, teraz towarzyszą Mu w drodze na Golgotę. Jak niewiele potrzeba, by radosne „Hosanna!” zamieniło się w pełne zawiści „Ukrzyżuj Go!”. Jezus – umęczony, zdradzony i opuszczony przez uczniów – słania się pod przygniatającym ciężarem belki krzyża. Jeden z jego oprawców podnosi wzrok na rozkrzyczanych gapiów i wskazuje palcem przypadkowego przechodnia. Wywołanym jest Szymon z Cyreny. Niechętnie godzi się pomóc niezwykłemu Skazańcowi. Sam nie ma zbyt dużo sił, ale jakie ma inne wyjście?

Często – tak, jak ten tłum – stajemy się pełnymi frustracji oprawcami. Wyzywamy, przeklinamy, nienawidzimy. Być może krzyk naszego buntu i naszej rozpaczy jest echem rozczarowania się takim słabym i cierpiącym Bogiem. Tak słabym, skoro potrzebującym pomocy. Ile razy dusimy w sobie to, co krzyczeli ludzie? Pytamy: jakim jesteś Bogiem, Jezu, że nie jesteś w stanie sam sobie poradzić? Przykład Szymona daje nadzieję, że każdy, nawet najbardziej wycofany, niepewny i pełen wewnętrznych oporów człowiek, może zostać w pewnym momencie wywołany i pociągnięty z tłumu do zadania, którego dla siebie nie chce, ale które może być niepowtarzalną szansą. Na ostatniej prostej życia można stać się niespodziewanym towarzyszem krzyżowej drogi Jezusa i poprzez to mieć współudział w Jego zbawczym dziele. Przed chwilą jeszcze Szymon był po stronie nienawistnego tłumu, teraz dostał możliwość, by poprzez zwykłą pomoc, niezależną od dojrzałości wiary, wyznawanej religii, pochodzenia czy przekonań, stanąć po stronie Miłości, i być po stronie Boga bliżej, niż kiedykolwiek zakładał, że będzie.

Panie Jezu, Nauczycielu wytrwałości. Jeśli będę bezsilny wobec dźwigania własnego krzyża, posyłaj do mnie ludzi, którzy będą w stanie mi pomóc. Jeśli zaś moje serce stanie się nieczułe i zamknięte, to postaw mnie w sytuacji, w której ofiaruję komuś moją pomoc. Abyśmy wszyscy wiernie podążali za Tobą, wspomagając się wzajemnie na drodze do zbawienia.

Autor: Szymon Janowicz – Politechnika Warszawska

Stacja VI
Weronika ociera twarz Jezusowi
Z Ewangelii według św. Jana
„Kto mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że ja jestem w Ojcu a Ojciec we mnie?”. (J 14, 9-10)

Zniszczone, poranione, zakrwawione ciało Chrystusa otaczała tylko garstka najbliższych i tłum szyderców. Wszystkie oskarżające oczy zwrócone były w stronę obolałego i cierpiącego Boga-Człowieka. W ich spojrzeniu nie było współczucia. Mając w grupie fałszywą pewność siebie, odważnie szydzili i naśmiewali się z Tego, który przecież ich wszystkich miał zbawić. Nie widzieli w nim Boga, nie chcieli widzieć w Nim nawet człowieka. Wśród tego zgiełku Weronika wszystkim co miała – chustą i spojrzeniem – spotkała się z najgłębszą tajemnicą, której nie potrafili dostrzec oskarżyciele.

Co najczęściej przyciąga nasz wzrok? Ekrany telefonów, reklamy, bilbordy, wystawy sklepowe, droga, którą najchętniej przeszlibyśmy tylko oczami, by szybko znaleźć się tam, dokąd tak bardzo pędzimy. Gdy obok nas spotykamy człowieka w potrzebie, z reguły uciekamy od niego wzrokiem. Czasem trudniej jest skonfrontować się nie tyle z nim samym, co z uczuciami, jakie w nas wywołuje – strachem, złością czy świadomością odrzucenia. Wolimy o takim człowieku i jego losie nie myśleć, a jeśli już to robimy, są to myśli usprawiedliwiające nas samych. Jak trudne jest dostrzeganie Boga w człowieku, który jest obok? I jak wymagające jest widzenie piękna w bliźnim, który nie wpasowuje się we współczesne kanony uznania czy estetyki

Panie, daj nam odwagę świętej Weroniki, by dostrzegać piękno, godność i człowieczeństwo w tych, którzy są Twoim odbiciem. Pomóż nam właściwie rozeznawać, co i jak mamy czynić, by ludzie dostrzegali w nas odbicie Jezusa Chrystusa.

Autor: Zuzanna Szałek
– Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Stacja VII
Jezus upada po raz drugi
Z Ewangelii według św. Mateusza
„Wtedy Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech zaprze się siebie samego, niech weźmie krzyż swój na ramiona i niech mnie naśladuje”. (Mt 16, 24)

Stacja siódma drogi krzyżowej zatrzymuje nas w momencie, w którym Jezus upada pod ciężarem krzyża po raz drugi. Widzimy, jak wielka jest skala Jezusowego cierpienia i jak bezgraniczne jest Jego oddanie w wypełnianiu woli Ojca. Choć cierpienie i ból są nieznośne, Jezus nie traci nadziei. Wytrwale dąży do zrealizowania misji danej od Ojca. Upadek Jezusa pod krzyżem jest symbolem jego człowieczeństwa i cierpienia, jakie zgodził się znieść.

Tak często doświadczamy różnych upadków i porażek. W takich chwilach łatwo jest utracić wiarę w sens i cel dalszej drogi. Jednak właśnie w tych trudnych momentach Bóg może być paradoksalnie bliżej nas, niż nam się wydaje. Wierząc w Niego, mamy przecież nadzieję, że nasze upadki są tylko chwilowe, a to co najważniejsze – Jego bliska obecność przy nas jest czymś stałym i danym nam na zawsze. Wiara w Jego obecność i okazywane nam wsparcie jest dla nas siłą i nadzieją. I to pomimo tego, że świat tak szybko od Niego odchodzi.

Jezu, który cierpiałeś z miłości na krzyżu, prosimy Cię o Twoje miłosierdzie i opiekę nad nami. Prosimy o dar żywej wiary, abyśmy mieli siłę do powstawania z każdego upadku, i byśmy mogli trwać przy Tobie, ciesząc się Twoją obecnością.

Autor: Paweł Łach – Politechnika Warszawska

Stacja VIII
Jezus pociesza płaczące niewiasty
Z Ewangelii według św. Łukasza
„A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! […] Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?”. (Łk 23, 27-28.31)

Wśród tłumu, który towarzyszy Jezusowi, jest i grupa kobiet z Jerozolimy. Znają Go. Przejęte wyczerpującym cierpieniem Jezusa, okazują swą litość – tak, jak potrafią – współczującym wzruszeniem i płaczem. On jednak, widząc łzy jerozolimskich kobiet – trochę jakby nie na miejscu i nie o czasie – wypowiada kolejny raz prośbę o nawrócenie ludzkich serc. To poruszający znak wiernego i oddanego do końca Odkupiciela. Miłość przebaczająca i gotowa zawsze przebaczać nie zatrzymuje się w swej transcendencji na doświadczeniu czyjejś tkliwej litości, lecz zwraca uwagę na to, co niepomiernie ważniejsze – na potrzebę nawrócenia. Człowiek, jeśli tylko uzna swój grzech, może przyjąć Boże usprawiedliwienie, odzyskać wolność, otrzymać niejako nowe życie.

Przeszło osiem wieków temu św. brat Dominik płakał nocami i pytał Boga: „Panie, co będzie z grzesznikami?”. Dzisiaj moje łzy, wyrażające wzruszenie, smutek, czasem bezradność – nierzadko w odosobnionym ukryciu i trudnej samotności – są pytaniem nie tylko o grzech drugiego człowieka w ogóle, ale przede wszystkim pytaniem o mój grzech i o mnie samego, jako człowieka stale nawracającego się. Depresja, odrzucenie, lęk przed jutrem – to wszystko jest moim płaczem. Tu płyną moje łzy. A Jezus? On idzie dalej. Nie zatrzymuje się przy tej stacji. Jego droga krzyżowa trwa. Jezus daje mi dzisiaj tylko jeden mały znak. Czyni bardzo wymowny gest, dokładnie ten sam, co z figury przed pobliską świątynią, gdzie dźwigając swój krzyż, podnosi dłoń ku górze i odważnie wskazuje kierunek Swojej i mojej drogi. W tym znaku dostrzegam realny sens i głębię, która subtelnie, a zarazem pewnie, pociąga i skłania, bym zaufał Jezusowi.

Jezu, pomóż mi przemienić mój płacz i łzy w doświadczenie niegasnącej wiary i nadziei. Spraw, bym jako grzesznik, któremu wiele wybaczono, był dla innych świadkiem Twojej przebaczającej i czułej miłości.

Autor: Kamil Gmiterek – Uniwersytet Warszawski

Stacja IX
Jezus upada po raz trzeci
Z Ewangelii według św. Marka
“Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. (Mk 8, 34)

Chrystus znaczony na ciele niewyobrażalnymi torturami oraz dźwigający na barkach surowe drzewo krzyża i cały ciężar ludzkiego grzechu, upada po raz trzeci. Przyglądający się temu ludzie, widząc upokorzenie Boga-Człowieka, w równej mierze mogliby ulec wrażeniu, że mrok godziny zła i śmierci przyćmi jakiekolwiek obiecane światło. Czy to wycieńczenie i wzgarda wobec Boga czemuś posłużyły?

Poprzez Swój upadek Jezus pokazuje, że doświadczenie słabości i upadku nie powinno nas smucić, jeśli pokornie stawiamy swój własny krzyż obok krzyża Chrystusowego. Wtedy każdy upadek może okazać się jedynie chwilowym przystankiem przed cudownym i wiecznym tryumfem. W naszej słabości trzeba znaleźć w sobie siłę do ciągłego powstawania. Bóg przecież będzie razem z nami. On wyciągnie nas z dołu porażki, umocni serce i ukoi umysł, dogorywający żar nadziei wznieci na nowo, za każdym razem z takim samym zdecydowaniem. Ciągle powstając, będziemy mieli wyjątkową okazję do naśladowania Go i łączenia się z Nim w Jego męce. Czy mamy inny wybór? Alternatywą dla upadania pod krzyżem bez walki jest bezwiedne spadanie w pożerającą nas otchłań goryczy i zwątpienia.

Dobry Boże, pokaż nam, jak w naszej niedoskonałości mamy przezwyciężać to, co stoi na drodze do Ciebie oraz jak łączyć się w męce z Twoją doskonałą ofiarą.

Autor: Krzysztof Mokry – Akademia Sztuk Pięknych

Stacja X
Jezus z szat obnażony
Z Ewangelii według świętego Łukasza
„Jezus zaś mówił: Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią. A oni rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy”. (Łk 23,34)

Twoja droga dobiega końca. Strażnicy brutalnie zrywają z Ciebie szaty. Rany na Twoim ciele otwierają się, potęgując nieznośny ból. Zostajesz pozbawiony nawet ostatniej warstwy. Twoje umęczone ciało zostaje wystawione na widok publiczny. Można z niego szydzić, można je wyśmiewać. W ten sposób odarto Cię nie tylko z szat, ale i z godności. To nie koniec. Zaraz o Twoją suknię rzucą kośćmi. A Ty z miłością spojrzysz na nich po raz kolejny i pokornie prosić będziesz Ojca w Niebie o przebaczenie dla Swoich oprawców.

Ile razy mnie samego dotyka jakieś poniżenie? Niejednokrotnie moja wiara i przywiązanie do Ciebie spotyka się z cynicznym szydzeniem i wyśmiewaniem. Jak często wtedy moja postawa jest daleka od Twojej? Gdy niesłusznie ktoś drwi ze mnie, potrafię odpowiedzieć jedynie złością i nienawiścią. A kiedy to robię, sama siebie niszczę. Zapominam, że to właśnie przebaczenie i darowanie win sprawia, że pomimo bólu mogę iść dalej bez dodatkowego ciężaru, jaki niesie za sobą gniew na drugiego człowieka. Dziękuję Ci, Boże, że nawet w obliczu tak ogromnego bólu fizycznego i psychicznego pokazujesz mi, jak ogromną wartość ma miłosierdzie, i to szczególnie wobec tych, którzy tak bardzo mnie ranią.

Jezu, umęczony na krzyżu, proszę, pokaż mi, komu powinnam jeszcze przebaczyć, tak aby moje serce stało się wolne od nienawiści. Daj mi siłę i mądrość, by wszystko, co czynię, stanowiło świadectwo o Twojej nieskończonej miłości.

Autor: Anna Antośkiewicz – Warszawski Uniwersytet Medyczny

Stacja XI
Jezus przybity do krzyża
Z Ewangelii według św. Marka
„Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki. Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali”. (Mk 15, 22-25)

W podążaniu za wolą Bożą nadchodzi w końcu taki moment, Panie Jezu, gdzie nie ma już odwrotu. Moment, w którym gwoździe przytwierdzają Cię na stałe do ciężaru i przybijają definitywnie do krzyża. Nie możesz już go z siebie zrzucić; ani po to, by się jeszcze zastanowić, przemyśleć, czy zmienić wcześniejszą decyzję, ani też by trochę sobie ulżyć i odpocząć. Gwoździe są jak kajdany, które dałeś sobie założyć z miłości do Ojca w niebie i do nas, tu na Ziemi. Nie ma odwrotu i nie ma ucieczki, a Twoja własna śmierć jest jedyną słuszną drogą, by wypełniła się wola Twojego Ojca. „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?”. Dziś pytam i ja: Ojcze, mój Ojcze! Gdzie podziały się te jasne dni, gdy czułem, że jesteś blisko? Gdy promienie Twojej miłości łagodnie padały mi na twarz, przynosząc ukojenie i zrozumienie?

Jezu, który mnie rozumiesz, i który nosisz ślady męki – bądź przy mnie, kiedy moje życie: plany i oczekiwania będą wydawały ostatnie tchnienie. Umocnij mnie, abym, „wbrew nadziei”, tak jak Ty mógł zawołać: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego!” Bądź przy mnie, gdy na moje wołanie zstąpi cisza i ciemność grobu i gdy bez słów, pogrążony w niemocy, będę doświadczał swojej śmierci. Bądź ze mną, gdyż jesteś Zmartwychwstaniem i Życiem! Wierzę, że przyjdzie w końcu ten wyjątkowy, słoneczny poranek, gdy wstanę i uwielbię Cię słowami: „Panie, okazałeś się wierny!”.

Autor: Beniamin Strączek – Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego

Stacja XII
Jezus umiera na krzyżu
Z Ewangelii według świętego Marka
„O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: „Eloi, Eloi, lema sabachthani?”, co znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił”. (Mk 15, 34)

Czy można wyobrazić sobie większą ciemność? Patrzeć na Chrystusa zmaltretowanego, wyszydzonego, i słyszeć te słowa z Jego ust? Słowa rozpaczy i przygniatającego osamotnienia. Nawet On, już – tak po ludzku – nie czuje obecności Boga. W tym momencie wszystko się kończy. Jezus po prostu umiera. Ten, który dawał nadzieję, którego mądrość ożywiała serca, który patrzył na każdego z miłością, teraz odchodzi. On miał nas wybawić – pokonać zło, pokazać wszechmoc Bożą. Czy to znaczy, że tu, na krzyżu, jest granica tej wszechmocy?

Tak niewiele potrzeba, abym zwątpiła. Bym myślała, że jestem ze swoimi dramatami i trudnościami sama. Często wolę mieć bezpieczne i pewne przekonanie, że warto liczyć jedynie na samą siebie. Zapominam, że bycie chrześcijaninem to nie tylko wiara w swoje możliwości, czy też realizacja dobra, czy ciągła postawa pokory, ale – przede wszystkim – wiara, że Jezus umarł po to, żeby dokonać niemożliwego – zmartwychwstać i odkupić wszystkie moje grzechy. Zastanawiam się, czy dzisiaj wierzę w jego potęgę? Czy wierzę, że On ma władzę nad najbardziej przegraną i pozbawioną nadziei sytuacją w moim życiu? Najgorszym moim grzechem i – być może – najbardziej opornym sercem?

Jezu, naucz mnie ufności w to, że jesteś Bogiem wszechmogącym. Pozwól mi uwierzyć, że moją największą ciemność możesz i chcesz uczynić swoim najjaśniejszym zwycięstwem.

Autor: Faustyna Brańko – Politechnika Warszawska

Stacja XIII
Jezus zdjęty z krzyża i powierzony Matce
Z Ewangelii według św. Jana
„Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie – każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze mną”. (J 16, 32-33)

Twoje ciało wisi na krzyżu bez życia. Zostałeś w cierpieniu i umieraniu niemalże sam, Twoi uczniowie kierowani lękiem opuścili Cię, choć zapewniali, że nigdy nie wyprą się Ciebie. Twoje ciało zostaje złożone w ramionach Matki, której serce rozrywa bezgraniczny ból. Przyjmuje ona jednak Twoją śmierć z miłością, pokorą i ufnością, wiedząc, że w tym wszystkim jest wola Twojego Ojca w Niebie, że przez ten krzyż dokona się zbawienie świata.

Panie mój, Ty wiesz, że pragnę być przy Tobie. Czy jednak nie jestem jak uczniowie, którzy wtedy mówili to samo? Ile razy odłączam się od Ciebie, uwiedziony pokusami świata? Ile razy nie przyznaję się do Ciebie przed ludźmi? Ile razy odwracam się, szukając innych dróg? A jednak dzięki Twojej łasce wracam, bo Ty oczekujesz moich powrotów. Chcesz, bym mógł zawsze przebywać w Twojej miłości.

Jezu, opuszczony przez uczniów, proszę wlej w moje serce odwagę, bym z całą mocą świadczył o Tobie w mojej codzienności. Spraw, abym wzorem Maryi trwał przy Tobie, pełen ufności wobec planu naszego Ojca w Niebie.

Autor: Marcin Tarkowski – Politechnika Warszawska

Stacja XIV
Jezus złożony do grobu
Z Ewangelii według św. Marka
„Pod wieczór […] przyszedł Józef z Arymatei. Śmiało udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Piłat zdziwił się, że już skonał. Upewniony przez setnika, podarował ciało Józefowi. Ten kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale”. (Mk 15, 42-46)

„Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka.(…) Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków”.

W głuchej ciszy trwam przy Twoim grobie. Twoje ukrzyżowane i umęczone ciało owinięte w płótno, Józef z Arymatei – człowiek dobry i sprawiedliwy – złożył do grobu, w którym sam miał kiedyś być pochowany. Choć głaz już zasunięty i wszystkie łzy wypłakane, to nadal trwa we mnie Twoje łagodne spojrzenie, które budzi nadzieję, że to jeszcze nie jest koniec Twojej Drogi. Ten mrok grobowej ciszy mieści w sobie łaskę – pragnienie, żeby na nowo doświadczyć Ciebie samego.

Gdy patrzę na nędzę moich grzechów, często czuję się jak w grobie. Klękam wtedy przed Tobą i proszę Cię, byś mnie z niego wyprowadził. Nigdy mi tego nie odmawiasz. Nieskończona musi być miłość Twoja, skoro czynisz to za każdym razem i nie przeraża Cię ani moja nędza ani nie męczy Cię mój grzech. Zawsze cierpliwie okrywasz mnie swoim Miłosierdziem, bym mogła doświadczyć nieskrępowanej niczym wolności. Choć nic nie mówisz, czuję pokój i szczęście. Nie pragnę już niczego, jak tylko umierać dla siebie, byś Ty mógł żyć we mnie oraz by nad naszymi ludzkimi grobami wschodziło słońce Twej chwały. Ta świadomość jeszcze bardziej rozpala moje serce w tęsknocie i pragnieniu za Tobą.

Jezu mój, który jesteś życiem umarłych, z wiarą przyjmuję, że wyprowadzisz mnie za każdym razem z mojego duchowego grobu.

Autor: Paulina Zegarska – Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Podziel się
  • Podziel się na facebooku
  • Podziel się na twitterze
  • Podziel się na Google+
  • Podziel się na Linkedin
  • Wyślij mailem
  • Drukuj wpis
https://archwwa.pl/wp-content/uploads/2019/04/BC1U9097.jpg 800 1200 Karolina Hołownia //archwwa.pl/wp-content/uploads/2014/12/logo_kolor_male-06.png Karolina Hołownia2023-04-07 22:01:042023-04-08 08:21:39W tym roku rozważania Centralnej Drogi Krzyżowej przygotowali studenci [tekst]
  • Arcybiskup Warszawski
    • dokumentacja
    • komunikat
    • List pasterski
  • Episkopat Polski
    • list pasterski
    • dokument
    • Komunikat episkopatu
  • Stolica Apostolska
    • orędzie
    • dokument
  • synod
  • Informacje
    • news
    • Informacja prasowa
    • zapowiedż
    • Formacja
    • Światowe Dni Młodzieży
    • w parafiach
    • wywiad
    • biskupi
    • Kościoły Stacyjne
    • Watykan
  • Kuria Metropolitalna Warszawska
    • Memento
    • Komunikat Duszpasterski
    • Ogłoszenie
    • Komunikat kurialny
      • zmiany personalne
    • Pomoce duszpasterskie
    • Komunikat Prasowy
    • Komunikat Duszpasterstwa Rodzin
    • Komunikat Duszpasterstwa Dzieci i Młodzieży
    • Dokument
    • List pasterski
    • Oświadczenie
    • List
    • Przetarg
  • Nuncjatura Apostolska
    • komunikat nuncjatury apostolskiej
© Copyright - Archidiecezja Warszawska - created by baj@com
  • Twitter
  • Facebook
  • Instagram
  • Youtube
  • Flickr
  • Kontakt
  • Polityka Cookies
  • Klauzula Informacyjna
Kard. Nycz przewodniczył Mszy Wieczerzy Pańskiej z obrzędem obmycia nóg Wielki Piątek w archikatedrze. Bp Jarecki przewodniczył Liturgii Męki Pa...
Nasza witryna wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie i w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać w każdym czasie. Szczegóły polityki cookies.
Scroll to top