Kard. Nycz: aby odpowiedzieć na krzyk biedy, Pan potrzebuje naszych rąk
Do swojej nowo otwartej siedziby przy ul. Wspólnej w Warszawie Wspólnota Sant’Egidio zaprosiła na świąteczny obiad dwunastu ubogich i bezdomnych, z którymi spotyka się przez cały rok. W gronie tym były osoby żyjące na ulicy, mieszkające w pustostanach, przyczepach kempingowych, osoby starsze i samotne, korzystające z pomocy Wspólnoty. Obecni byli także starsi i chorzy mieszkańcy Domu Pomocy Społecznej na Solcu oraz dwie byłe bezdomne kobiety, które pół roku temu po 20 latach spędzonych na ulicy zamieszkały w domu prowadzonym przez Wspólnotę.
Podczas spotkania z ubogimi kard. Nycz podkreślił, że ważne jest to, co wobec ubogich robimy przez cały rok a nie tylko w takich dniach jak Wigilia czy właśnie Światowy Dzień Ubogich. Z satysfakcją zauważył, że różne organizacje Kościoła, takie jak Caritas i jej diecezjalne oddziały czy wspólnota Sant’Egidio, inni wolontariusze oraz organizacje, także niekatolickie, przez cały rok na różne sposoby pomagają potrzebującym. Kard. Nycz zaznaczył, że tylko w Warszawie takich miejsc systemowej pomocy są setki.
„Używając języka i słów papieża Franciszka można powiedzie, że chodzi o to, żeby zrobić ‘raban’ wobec problematyki ubogich, biednych i miłosierdzia, bez której nie byłoby humanitarnego i godziwego życia ale bez którego to działania i dopełniania słowa i posługi sakramentalnej nie byłoby Kościoła” – powiedział kard. Nycz. Dodał, że Kościół musi się zawsze składać z tych trzech elementów: głoszonego Słowa, sakramentu, który uobecnia Chrystusa i miłości miłosiernej.
Nawiązując do hasła tegorocznego Dnia Ubogich – „Biedak zawołał, a Pan go usłyszał”, metropolita warszawski podkreślił, że „w udzieleniu konkretnej odpowiedzi na krzyk biedy Pan potrzebuje nas, naszych rąk i naszych działań”.
KAI



