Świąteczne spotkanie środowiska medycznego. Abp Galbas: „Miejcie oczy, które widzą, serce, które się wzrusza i dłonie, które działają konkretnie”
W Domu Arcybiskupów Warszawskich odbyło się spotkanie opłatkowe środowiska medycznego. Towarzyszyła mu prezentacja ikon, obrazów i rysunków wykonanych przez pracowników ochrony zdrowia, ukazujących ich artystyczne pasje i wrażliwość. Pielęgniarki przedstawiły również postać Sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej, położnej z Auschwitz, której rzeźba pojawi się 8 maja br. przy Szpitalu Klinicznym im. ks. Anny Mazowieckiej. Część wspólnotową spotkania dopełniło kolędowanie, które poprowadził chór złożony z pielęgniarek i położnych.
Metropolita warszawski wyraził podziw dla talentów obecnych w środowisku medycznym, zwracając uwagę nie tylko na profesjonalizm zawodowy, ale także na bogactwo zdolności artystycznych i intelektualnych. – Jestem pełen podziwu dla Państwa talentów (…), że jednocześnie mamy tyle innych talentów: malarskich, pisarskich, muzycznych, literackich – zaznaczył.
Odwołując się do przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, abp Galbas przypomniał, że od pierwszych wieków Kościoła była ona interpretowana jako zapowiedź tajemnicy Bożego Narodzenia. – My ją interpretujemy najczęściej w tym takim podstawowym przekazie, który właściwie jest kultowym dla służby zdrowia, ponieważ ikoną właśnie dobrego pracownika służby zdrowia jest ten miłosierny Samarytanin – powiedział hierarcha.
Przywołując słowa Benedykta XVI, abp Galbas wskazał na trzy postawy, które powinny charakteryzować chrześcijańską służbę. – On miał oczy, które widzą, serce, które się zrusza i dłonie, które działają konkretnie – wyjaśnił.
Na zakończenie abp Galbas przywołał myśl Marcina Lutra, wskazując na zasadniczą różnicę między obojętnością a miłosierdziem. – „Co się z nim stanie, kiedy się przy nim nie zatrzymam? Umrze” – cytował, zachęcając do przyjęcia postawy miłosiernego Samarytanina w codziennym życiu.
– Więc tego bardzo życzę, żebyśmy myśleli tak jak ten Samarytanin. Co się stanie z tym człowiekiem, jeśli się przy nim nie zatrzymam? – zakończył.



































