“Zdejmij stułę i odmaszerować”. Pogrzeb ks. Piotra Pawlukiewicza

Jest niepojętym paradoksem, że ten który gromadził wokół ołtarza tłumy ma nas na swoim pogrzebie zaledwie kilkoro - mówił na początku pogrzebu ks. Piotra Pawlukiewicza kard. Kazimierz Nycz. Uroczystość transmitowana przez Internet i telewizję zgromadziła kilkadziesiąt tysięcy ludzi. 

Zgodnie z ograniczeniami epidemicznymi pogrzeb ks. Piotra Pawlukiewicza mógł mieć jedynie kameralny charakter,, przybyła tylko najbliższa rodzina i kilku koncelebrujących kapłanów. Metropolita warszawski przewodniczył Mszy św., zaś homilię głosił przyjaciel Zmarłego ks. Bogusław Kowalski – proboszcz parafii katedralnej św. Floriana na warszawskiej Pradze. 

We wprowadzeniu do Mszy św. kard. Kazimierz Nycz przede wszystkim Zmarłemu dziękował. [odstep]

Pragnę wypowiedzieć razem z Maryją jej Magnificat dziękczynne za wielkie dzieła Boże i za to wszystko, co się wydarzyło w życiu świętej pamięci ks. Piotra, naszego kochanego Brata. Dziękuję za jego pracę, za jego pogodę ducha, pięknie przeżywane pogodnie życie, za jego ambony – wszystkie ambony, na których przemawiał: te w radiu, te w tv. Kochany Piotrze za to wszystko Ci dziękuję

– mówił. Nawiązał również do niezwykłych okoliczności pogrzebu tego wybitnego kapłana, spowodowanych epidemią koronawirusa. [odstep]

Miał ten wielki dar słowa. Jest swoistym, niepojętym paradoksem, że ten który gromadził wokół ołtarza tłumy, dzisiaj na swoim pogrzebie ma nas zaledwie kilkoro modlących się razem z wami wszystkimi, którzy modlicie się dzięki transmisji telewizyjnej tej dzisiejszej, żałobnej uroczystości.

Do wielkiego daru głoszenia, jakim obdarzony był przez Pana Boga ks. Piotr Pawlukiewicz, nawiązywał również w homilii ks. Bogusław Kowalski. [odstep]

Kiedyś zostałem poproszony przez ks. Piotra o to, aby go zastąpić podczas rekolekcji dla młodzieży na Jasnej Górze. To tak, jakby kibice przyszli na stadion, bo miał grać Messi, a pojawił się pierwszoligowy, przeciętny piłkarz. Wziąłem głęboki oddech. No bo jak można zastąpić ks. Piotra?

pytał. 

Jego zdaniem jednak ks. Piotr używał tego swojego daru słowa zgodnie z wolą samego Jezusa, był Jego odblaskiem. 

Dlaczego ksiądz Piotr był tak kochany? Był odblaskiem głosu Jezusa, tak jak każdy kapłan być powinien. Ale był szczególnym odblaskiem. Czy podawał ludziom tylko cukierki? Czy rozwadniał ewangelię, żeby się przypodobać? Czy zachęcał do drogi na skróty? Czy dawał łatwe recepty? Czy dlatego, że był fajny, że dowcipkował? To były dodatki – poczucie humoru, uśmiech, jego błyskotliwość. To były tylko dodatki, ale kochaliśmy go za to, że był odblaskiem głosu Jezusa Chrystusa

mówił ks. Kowalski. 

Nawiązywał również do choroby i cierpienia, z którymi w ostatnich latach najboleśniej zmagał się ks. Piotr Pawlukiewicz. 

Zdawać by się mogło, że te wszystkie oklaski, pochwały, popularność, to nieustanna Niedziela Palmowa, tymczasem on od 35 lat był z Jezusem na Golgocie

– mówił ks. Kowalski.

Zwierzył się, że i jemu Zmarły przyznawał się do ogromu cierpienia, które w związku z chorobami nosił. 

“Boguś rozumiem, że muszę cierpieć, ale jedna choroba Parkinsona by Panu Bogu nie wystarczyła? Dlaczego jeszcze ta boleśniejsza, na kręgosłup? Dlaczego dwie choroby?”. A jak wiemy, umarł na trzecią… 

mówił. W tym kontekście zacytował tez fragment testamentu Zmarłego. 

“Bogu wszechmogącemu wyrażam wdzięczność za dar życia, dar wiary, dar kapłańskiego powołania. Ufam w ogrom Bożego miłosierdzia, które niejednokrotnie ratowało mnie od tragedii, gdy w swej pysze i duchowej ślepocie igrałem ze złem, Proszę wszystkich o wybaczenie tego, co im zawiniłem, tego, czym ich zgorszyłem, tego, czym zadałem im ból. Wybaczcie mi moją pychę, zarozumiałość. Proszę, polecajcie mą duszę Bożemu miłosierdziu.”

Zauważył jednak, że ks. Piotr o swojej chorobie nie chciał publicznie mówić.

Zamiast tego mówi: nie płaczcie nade mną, ale dobrze wychowujcie swoje dzieci, dawajcie im Boga i módlcie się za te dzieci

Ks. Bogusław Kowalski powiedział również, że niedługo przed śmiercią ks. Pawlukiewicz zdążył odbyć spowiedź z całego życia oraz przyjąć odpust zupełny. 

W swoim mieszkaniu w innym księdzem i najbliższymi odprawił w mieszkaniu ostatnią mszę świętą. Przyjął odpust zupełny. I jak nie wierzyć w tę prawdę, że Pan Bóg zabiera człowieka z tego świata w najlepszym jego stanie duszy? “I skłoniwszy głowę oddał ducha”.

Na zakończenie homilii ks. Kowalski przytoczył inne słowa, także wypowiedziane przez Zmarłego ks. Piotra pod koniec życia.

Mówiłeś, że nadchodzi czas, kiedy dowódca mówi “Koniec walki. Zdać broń, zdjąć mundur, oddać książeczkę wojskową i odmaszerować”. Odniosłeś to do służby kapłańskiej. Tak, Pan Bóg dzisiaj ci mówi: “Piotrze, odłóż Pismo Święte na półkę, zdejmij stułę, odsuń mikrofon i odmaszerować. Odmaszerować po wieczną nagrodę.

Pod koniec uroczystości pogrzebowych, gdy zbliżało się południe, wszyscy zgromadzeni modlili się – zgodnie z prośbą papieża Franciszka – o oddalenie pandemii koronawirusa. Najpierw odmówiono “Ojcze nasz”, potem słowami wypowiedzianymi przez kard. Nycza: “Panie, ulecz naszych chorych, daj mądrość rządzącym, energię i siłę lekarzom i życie wieczne zmarłym”. 

W towarzyszeniu kapłanów i najbliższej rodziny trumna z ciałem ks. Piotra Pawlukiewicza została przewieziona na cmentarz Powązkowski w Warszawie, gdzie odbył się pochówek. 

Kard. Kazimierz Nycz przypomniał również, że w pierwszą niedzielę po ustaniu pandemii odprawi o godz. 15 w kościele św. Anny w Warszawie Mszę św. dziękczynną za życie śp. ks. Pawlukiewicza. Wtedy także zostaną odczytane depesze kondolencyjne, jakie przesłali na jego ręce przedstawiciele władz. 

Opracowanie: Anna Druś/Stacja7