Uroczystości na Cmentarzu Powstańców Warszawy

- Warszawiacy nie mają żadnego żalu do swoich powstańców, bo wiedzą dlaczego Warszawa poszła do powstania - przekonywał w poniedziałkowy wieczór pod pomnikiem Polegli Niepokonani prezydent Andrzej Duda.

Na Cmentarzu Powstańców Warszawy odbyła się uroczystość w hołdzie powstańcom oraz cywilnej ludności Woli zamordowanej latem 1944 roku. Odmówiona została modlitwa międzyreligijna, której przewodniczył biskup polowy Józef Guzdek. Po zakończeniu uroczystości odprawiona została Msza św. polowa, której przewodniczył bp Michał Janocha, biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej.

Większość uczestników uroczystości przybyła na Cmentarz Powstańców Warszawy z Powązek Wojskowych, gdzie odbyła się ceremonia złożenia kwiatów pod pomnikiem “Gloria victis”.
W otwierającym uroczystość przemówieniu prezydent Andrzej Duda przypomniał, że większość z ok. 180 tysięcy mieszkańców Warszawy, których nazywamy dzisiaj cywilnymi ofiarami Powstania Warszawskiego, została wymordowana, a nie zginęła w czasie walk. – Zostali zamordowani, bo byli stąd, zostali zamordowani, bo byli warszawiakami, zostali zamordowani, bo byli Polakami. To dlatego właśnie ich zabito. I tu, na tym cmentarzu, są ich prochy. Ponad sto tysięcy. Ponad sto tysięcy ludzi jest pochowanych tylko tutaj. Na samej Woli zebrano ponad dwanaście ton popiołów z ulic dzielnicy. To jest ofiara, jaką zapłaciła Warszawa za pragnienie wolności, za bunt przeciwko okupantowi – powiedział.

– Mimo tej ofiary ja głęboko wierzę, że Warszawa nie ma pretensji do swoich powstańców, że nie muszą oni Warszawy przepraszać, bo oni to robili dla Warszawy, bo oni walczyli, krwawili się dla Polski – podkreślił.
Zdaniem prezydenta nie tylko “Warszawa jest dumna ze swojej historii”, ale także “Polska jest dumna z Warszawy”. – Jest dumna z tego, że młodzi ludzie umieli chwycić za broń, że poszli z visami na tygrysy, bo chcieli wolności, bo byli patriotami, bo pamiętali o wielkim micie niepodległości, o który walczyli ich ojcowie. Wiedzieli jaką ona ma wartość i chcieli ją za wszelką cenę odzyskać – powiedział.

Prezydent Andrzej Duda zapewnił, że Polska nigdy nie zapomni o swoich bohaterach. – Nigdy nie zapomni o wspaniałych powstańcach warszawskich. Nigdy nie zapomni o mieszkańcach Warszawy, którzy oddali życie za pragnienie wolności i za swoje miasto. To wielki obowiązek, mój i mam nadzieję każdego prezydenta, który po mnie nastanie, by zawsze głośno o tym mówić czym było Powstanie Warszawskie – powiedział.

Głos zabrała Wanda Traczyk-Stawska, sanitariuszka, żołnierz Powstania Warszawskiego, przewodnicząca społecznego komitetu ds. cmentarza, która złożyła prezydentowi raport z działalności komitetu, dbającego o rozwój i rozbudowę nekropolii. – Melduję, że cmentarz ten jest piękny, bo miasto, wojewoda i poprzedni prezydent dokonali tego, co państwo widzą. Pochowanych jest tu 104 tys. mieszkańców Warszawy. Chcemy zapisać na tablicach wszystkie nazwiska, ale to zadanie dla przyszłych pokoleń – zadeklarowała. Jej zdaniem na cmentarzu obok muru pamięci, który ma w przyszłości powstać z wyrytymi na nim nazwiskami ofiar rzezi na Woli, powinien znaleźć się także pomnik poświęcony matkom ofiar powstania. Wyraziła też nadzieję, że powstająca izba pamięci będzie miejscem edukacji obywatelskiej.

Zdaniem prezydent Hanny Gronkiewicz Waltz rzeź na Woli stała się złowieszczą zapowiedzią zagłady całego miasta, dlatego upamiętnienie tego tragicznego wydarzenia jest tak istotne.
Modlitwę międzyreligijną poprowadził bp Guzdek. Wraz z nim modlili się prawosławny ordynariusz wojskowy Jerzy Pańkowski, ks. mjr Tadeusz Jelinek kapelan ewangelickiego duszpasterstwa wojskowego oraz Nezar Shariff, imam wyznaniowej gminy warszawskiej muzułmańskiego związku religijnego i Michael Schudrich, naczelny rabin Polski.

– Warszawiacy latem 1944 roku byli wielką rodziną. Żołnierzy i cywilów, ludzi różnych religii i wyznań łączył jeden cel – odzyskanie wolności. Młodzież, a nawet dzieci – wszyscy razem. Inspirację do tego by być razem czerpali na modlitwie przy podwórkowych kapliczkach i podczas Eucharystii. Wielu walczyło i wielu znalazło miejsce we wspólnych mogiłach – powiedział ordynariusz Wojska Polskiego. Biskup Polowy zaapelował modlitwę w intencji jedności i Ojczyzny.

Po modlitwie odczytany został apel pamięci, oddano salwę honorową a pod pomnikiem złożono kwiaty.
Po zakończeniu uroczystości odprawiona została Msza św. polowa, której przewodniczył bp Michał Janocha, biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej. Wraz z nim Eucharystię koncelebrowali abp Henryk Hoser, ordynariusz warszawsko-praski i biskup polowy Józef Guzdek.

– Modlimy się w sąsiedztwie pomnika autorstwa Gustawa Zemły, który przedstawia przerwaną barykadę. Lukę w niej zapełnia wojownik, który trzyma tarczę, ale nie ma miecza. Spogląda w niebo. Wielki skrót tego, czym było Powstanie Warszawskie – mówił w homilii bp Janocha. Jego zdaniem, gdyby nie ta barykada w sierpniu 1944 oraz wcześniejsza w sierpniu 1920 roku, nie byłaby możliwa brama w stoczni gdańskiej i odzyskanie wolności w 1989 roku.

– Jeżeli są barykady, których mamy strzec, tak jak ten wojownik, to są to barykady wewnątrz nas, które chronią nas przed nienawiścią, pogardą, pychą i osądzaniem. Im silniejsze będą te barykady w każdym z nas, tym bardziej będą znikać barykady pomiędzy nami i wokół nas – powiedział.
We Mszy św. uczestniczyło liczne grono mieszkańców Warszawy. Oprawę liturgiczną zapewnił Chór Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego.