Pastor z Korei Płd. aresztowany za wybuch epidemii

W Korei Południowej aresztowano przywódcę pseudochrześcijańskiej sekty pastora Lee Man-hee. Zarzuca mu się, że w lutym, w krytycznym momencie epidemii, zataił listę osób biorących udział w nabożeństwach w mieście Daegu. Okazało się, że ponad jedna trzecia zakażeń w Korei była związana z tymi nabożeństwami.

Niemal 5,5 tys. osób zakażonych w Korei brała udział w nabożeństwach, które orgazniował Kościół Jezusa Shincheonji (Nowego Nieba i Nowej Ziemi). Jego przywódcy, pastorowi Lee Man-hee prokuratura postawiła zarzut “zmowy milczenia” w krytycznym momencie epidemii. W tym czasie pastor nazywał koronawirusa dziełem szatana mającym na celu zatrzymanie rozwoju tego kościoła.

W marcu pastor zmienił narrację. Prosił wszystkich o przebaczenie i na klęczkach, płacząc, przepraszał za “nieumyślne przyczynienie się do wybuchu epidemii”. Obiecał wtedy pełną współpracę z władzami i służbami sanitarnymi.

Według agencji Yonhap, poza “zmową milczenia”, prokuratura zarzuca pastorowi również zdefraudowanie funduszy kościelnych w wysokości około 4,7 mln dolarów. Man-hee miał je wykorzystać na wybudowanie własnego domu wypoczynkowego.

Przez około 200 tys. członków sekty Lee Man-hee uważany jest za „obiecanego pasterza” , który w Dniu Sądu przeprowadzi 144 tys. swoich wiernych do nieba.

 

os, KAI/Stacja7