Papież odwiedził w Rzymie poetkę, która ocalała z Holocaustu

W sobotę po południu Ojciec Święty odwiedził Edith Bruck, Żydówkę ocalałą z zagłady, w jej domu w Rzymie. Było to niezapowiedziane spotkanie.

O spotkaniu papieża i p. Bruck poinformowało Biuro Prasowe Watykanu. W ciągu godzinnej rozmowy pani Bruck mówiła o jasnych chwilach, których nie brakowało w doświadczeniu piekła obozów koncentracyjnych. Opowiadała też o lękach i nadziejach związanych z obecnymi czasami. Podkreśliła także, jak ważna jest pamięć i jak istotna jest rola osób starszych w jej pielęgnowaniu i przekazywaniu młodszym pokoleniom.

Jak powiedziała Radiu Watykańskiemu Edith Bruck, spotkanie było dla niej niewyobrażalne.

 

Nie wyobrażałam sobie czegoś takiego. Kiedy zobaczyłam go w drzwiach, zaczęłam płakać. On mnie wtedy przytulił. Oboje byliśmy wewnątrz pełni wzruszenia. Nie dało się powstrzymać emocji. Powiedział do mnie: «jesteśmy braćmi». Przygotowałam piękny fotel z poduszkami, na którym Papież zasiadł i zjadł ciasto z serem ricotta. A potem dałam mu moje poezje, które bardzo mu się spodobały. Wszyscy byliśmy oszołomieni. Naprawdę niewyobrażalne spotkanie.

Został z nami prawie dwie godziny. To było niesamowite uczucie widzieć go w domu. Byłam bardzo poruszona. Rozmawialiśmy o mojej historii. Papież był bardzo zasmucony z powodu tych niewinnych, którzy zostali unicestwieni. Ale te doświadczenia nauczyły mnie, że zawsze jest nadzieja, zawsze pojawia się jakieś maleńkie światełko, nawet w wielkiej ciemności.

Bez nadziei nie możemy żyć. W obozach koncentracyjnych wystarczyło, że Niemiec spojrzał na ciebie ludzkim okiem. Wystarczył tylko drobny gest. Wystarczyło tylko ludzkie spojrzenie. Zdarzało się, że dali mi rękawicę z dziurą, w szafce zostawili trochę dżemu. To było życie w środku. To jest nadzieja.

 

Niespodziewana wizyta Ojca Świętego była dla Edith Bruck pozytywnym szokiem. Papież przypomniał w rozmowie z nią kilka fragmentów jej książek: „Chleb utracony” oraz „Statek Teseo”. Cytował niektóre z fragmentów. W domu podczas spotkania przebywało jeszcze kilka osób, które pisarka drżącym głosem przedstawiła Franciszkowi.

Po wyjściu z domu p. Bruck na Papieża oczekiwał tłum przechodniów.

 

 

Edith Bruck urodziła się jako Edith Steinschreiber we wsi Tiszabercel niedaleko granicy z Ukrainą 3 maja 1931 roku. W 1944 r. wraz z rodzicami, dwoma braćmi i siostrą trafiła do Auschwitz, gdzie zginęła jej matka. Następnie rodzina trafiła do Dachau, gdzie zginął jej ojciec, potem do Christianstadt i wreszcie do Bergen-Belsen, gdzie w 1945 r. pozostałe dzieci zostały wyzwolone przez aliantów. W obozach koncentracyjnych zginął także jeden z braci. Wróciła na Węgry, a następnie wyjechała do Czechosłowacji, gdzie wraz z rodziną mieszkała jeszcze jedna siostra.

W wieku 16 lat wyszła za mąż za Milana Grüna i przeniosła się do Izraela; w następnym roku para rozwiodła się. Następnie poślubiła Dany’ego Rotha, ale także to małżeństwo również zakończyło się rozwodem. Następnie wyszła za mąż za znajomego o nazwisku Bruck, aby odroczyć obowiązkową służbę wojskową; rozwiodła się z nim w wieku 20 lat, ale zachowała jego nazwisko. W 1954 roku Bruck przeniósł się do Rzymu. We Włoszech wyszła za mąż za włoskiego pisarza i reżysera Nelo Risi. W 1959 roku wydała autobiografię Chi ti ama così.

W 1971 roku napisała swoją pierwszą sztukę Sulla Porta. Bruck była założycielką teatru Teatro della Maddalena w Rzymie. Od lat 70. do 90. pracowała dla RAI jako reżyserka i scenarzystka.

Przełożyła na język włoski utwory węgierskich poetów Jòzsefa Attili i Miklósa Radnótiego. Jej własna twórczość została przetłumaczona na inne języki, m.in. węgierski, duński, holenderski, angielski i niemiecki.

 

os, KAI/Stacja7