Misjonarki Miłości ratują z głodu mieszkańców slumsów Kalkuty

Wraz z wprowadzeniu przez indyjskie władze obostrzeń związanych z pandemią dramatycznie pogorszyła się sytuacja rodzin zamieszkujących slumsy Kalkuty. Na ratunek pospieszyły im Misjonarki Miłości.

Według informacji Radia Watykańskiego siostry uratowały już od śmierci głodowej co najmniej 40 tys. rodzin ze slumsów w Kalkucie. Zamknięcie kraju sprawiło, że z dnia na dzień ludzie ci pozostali bez środków do życia i jakiejkolwiek nadziei na wsparcie.

Duchowe córki Matki Teresy z Kalkuty wystarały się o konieczne pozwolenia na możliwość przemieszczania się i każdego dnia jeździły do slumsów i dzielnic nędzy samochodami wypełnionymi żywnością. Towarzyszył im zawsze ambulans, by w razie potrzeby nieść pomoc medyczną.

Bez tego wsparcia tysiące ludzi nie przeżyłoby czasu zamknięcia. Większość utrzymuje się z dorywczej pracy i żebraniny, a teraz nie ma takiej możliwości

– zauważa arcybiskup Kalkuty.

Abp Thomas D’Souza przypomina, że w tym 15-milionowym mieście wiele osób potrzebuje pomocy, a rząd jej nie zapewnia. Zaznacza, że najtrudniej jest w dzielnicach biedy, takich jak Howrah, gdzie nawet bez pandemii ludzie żyją w tragicznych warunkach. Właśnie tam najczęściej docierały Misjonarki Miłości rozdając rodzinom paczki m.in. z ryżem, mąką, popularną soczewicą i najpotrzebniejszymi środkami higieny. Wspierały także ludzi, którzy przybyli do Kalkuty w poszukiwaniu dorywczej pracy, a po ogłoszeniu lockdownu nie mogli wrócić do swych wiosek.

To ogromne zaangażowanie abp D’Souza nazywa służbą miłosierdzia w czasach zarazy. Podkreśla, że Misjonarki Miłości są na pierwszej linii walki z nędzą spotęgowaną przez koronawirusa nie tylko w Kalkucie, ale i w innych zakątkach Indii.

ad, KAI/Stacja7