Homilia kard. Kazimierza Nycza [EMBARGO DO CZASU WYGŁOSZENIA]

Homilia wygłoszona na zakończenie centralnej procesji Bożego Ciała. Uwaga na zmiany podczas wygłaszania.

Bracia i siostry

Doszliśmy w procesji Bożego Ciała z Archikatedry na plac Piłsudskiego Jesteśmy w sercu Warszawy przy Chrystusie obecnym z nami w Eucharystii.

Uroczystość Bożego Ciała, przeżywana dziś w Kościele, jest nierozłącznie związana z Wielkim Czwartkiem, z Mszą, w czasie której celebruje się ustanowienie Eucharystii. W wielkoczwartkowy wieczór przeżywamy na nowo tajemnicę Chrystusa, który daje się nam w chlebie i winie ustanawiając bezkrwawą ofiarę zbawcze uobecnienie ofiary krzyżowej wielkiego piątku. Staje się dla nas pokarmem i napojem w Komunii świętej. Dziś, w Boże Ciało, ta sama tajemnica jest ukazywana i przeżywana, aby lud Boży ją adorował i medytował i wyznawał. Przenajświętszy Sakrament jest niesiony w procesji ulicami miast i wiosek, ulicami Warszawy dla pokazania, że Jezus  zmartwychwstały idzie pośród nas i nas prowadzi, tak jak szedł i prowadził uczniów do Emaus. W Eucharystii dokonuje się przemiana darów tej ziemi – chleba i wina – w Ciało i Krew Chrystusa, po to by się dokonywała przemiana naszego życia. A my przemienieni świętą eucharystią byśmy przemieniali świat, byli solą tej ziemi i światłem świata. O tym nam przypomina dzisiejsza procesja Bożego Ciała.

Byłoby błędem przeciwstawianie celebracji Eucharystii jej kultowi, także publicznemu, albo ograniczanie Eucharystii tylko do samego aktu celebracji, z pominięciem adoracji i publicznego wyznawania wiary w obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Adoracja i procesja dopełnia celebracje eucharystyczną, w której uczestniczyliśmy w archikatedrze. W innych przypadkach  do niej najlepiej przygotowuje.

Eucharystia – Sakrament miłości Chrystusa – powinien przenikać całe życie codzienne. Powinien być znakiem trwałej obecności Chrystusa, obecności konkretnej, żywej także pośród naszych domów, jako pulsujące serce Warszawy. Tak się dzieje dziś, gdy trwamy w modlitwie, uwielbieniu i dziękczynieniu. Naszą odpowiedzią jest modlitwa, adoracja, wyznanie wiary w Jego obecność z nami, nasza gotowość przemieniania z Jezusem naszego życia i świata, do którego posyła nas Jezus.

 

Bracia i siostry!

Przy każdym z czterech ołtarzy słuchaliśmy słowa Bożego, które nas prowadziło po tych drogach, po których razem z nami idzie Chrystus. Usłyszeliśmy jak Jezus zaprasza nas na Ucztę zbawienia wołając i czekając, dając szansę ludziom, błagając wręcz: „przyjdźcie bo wszystko gotowe”. Wiemy, jaka bywa czasem nasza ludzka odpowiedź na to zaproszenie Boga. Taka jak tych ewangelicznych zaproszonych na ucztę.  Dlatego wychodzimy na ulice, na peryferie, na obrzeża, by ewangelizować, by nieść Chrystusa wszystkim.

Słyszymy w Ewangelii, jak Jezus odpowiada na potrzeby zgłodniałego tłumu, nie zostawia ich głodnych, nie rozpuszcza ich do domów, ale mówi: „wy dajcie im jeść”. To „wy” odnosi się do każdego z nas. Jezus jest wrażliwy, nie jest obojętny. Dziś Chrystus potrzebuje Kościoła wrażliwego na współczesne biedy, na bezdomnych, samotnych, na szukających schronienia, czy nowej ojczyzny. Kościół nigdy nie może powiedzieć: „to nie jest nasza sprawa, to nie jest nasz problem”. Stosunek do biednych, potrzebujących, opuszczonych jest miarą dojrzałości społeczeństwa.

Wiemy wreszcie, jaki jest warunek, by przynosić owoc życia chrześcijańskiego, przyjmowanej Komunii świętej. Trzeba być wszczepionym w Chrystusa, który jest winnym krzewem. Mówi Jezus: „beze Mnie nic nie możecie uczynić. Kto nie trwa we Mnie jak latorośl w winnym krzewie, zostanie sam, uschnie i będzie wrzucony do ognia”. Trwanie w Chrystusie, Komunia z Jezusem, jest równocześnie Komunią z Kościołem jego mistycznym Ciałem. To ważne w czasie, gdy wielu próbuje mówić „Chrystus – tak, Kościół – nie”.

 

Moi drodzy!

W Boże Ciało, w roku 100-lecia odzyskania niepodległości, towarzyszyła nam przy ołtarzach także refleksja wokół naszej historii, w której realizuje się historia zbawienia. Pomocą był obraz „Polonia Mater sanctorum”, obecny na czterech ołtarzach, obraz wybitnego polskiego malarza okresu międzywojennego Jana Henryka Rosena. Jest na tym obrazie przedstawiona historia Polski poprzez wielkich i świętych Polaków. Przy każdym z ołtarzy reflektowaliśmy nad jedna z czterech dróg naszej trudnej polskiej wolności. Dziękujemy za jej odzyskanie w 1918 roku. Dziękujemy za jej trwanie wciągu tych stu lat. Ale wiemy, że  nawet te ostatnie 100 lat, przynajmniej w połowie tego okresu, to nie był czas pięknej wolności. To była II wojna światowa, 45 lat czasu powojennego uzależnienia.

Mamy pośród tych dróg wolności drogę nauki, wiary, wrażliwości na biedę, ilustrowana przez św. Jana Kantego.

Mamy drogę świętości wiary i troski o młode pokolenie, symbolizowane przez św. Stanisława Kostkę, przy ołtarzu na tle naszego seminarium.

Mamy drogę kultury i sztuki z Janem Kochanowskim i mieszkającym przy kościele Wizytek – ks. Janem Twardowskim.

Wreszcie bogato ilustrowaną drogę walki i mądrego rządzenia Polską: z Sobieskim, Skorupką, Piłsudskim. A wszystko to w oryginale obrazu Rosena spina wawelskie wzgórze z katedrą i zamkiem królewskim. Dziś, w tym centrum pięknej, historycznej i religijnej panoramy, stoi monstrancja, a w niej żywy Chrystus eucharystyczny, Serce i Słońce Sprawiedliwości. Ten, który w swojej Opatrzności tym wszystkim kieruje i prowadzi.

Wielu wielkich Polaków, świętych, ludzi kultury, nauki, mądrze prowadzonej polityki, trzeba by jeszcze domalować z okresu drugiej części tych 100 lat za które dziękujemy. Pytanie, które się nasuwa nieodparcie brzmi: kogo z naszego  pokolenia namaluje przyszły malarz, w takiej panoramie twórców Polski Matki świętych.