Niger: porwany misjonarz żyje i ma się dobrze

Porwany w Nigrze misjonarz żyje i ma się dobrze - poinformował o. Désiré Salako, przełożony Stowarzyszenia Misji Afrykańskich w tym kraju. To właśnie do tego zgromadzenia należy uprowadzony 17 września o. Pier Luigi Maccali.

Informację o jego losach przekazał władzom zakonnym ordynariusz diecezji Niamey bp Djalwana Laurent Lompo. Nie podał jednak dalszych szczegółów, motywując to względami bezpieczeństwa zakonnika. Władze tego afrykańskiego państwa, ambasada włoska i zgromadzenie podejmują wysiłki na rzecz jego uwolnienia.

O. Salako poprosił o modlitwę w intencji porywaczy swego zakonnego współbrata.

O. Maccalli, pochodzący z Włoch, pracuje w parafii Bomoanga, położonej około 130 km na południowy zachód od stolicy kraju Niamey, przy granicy z Burkina Faso. Region ten zamieszkały jest przede wszystkim przez lud Gurma, stanowiący w Nigrze mniejszość. Duchowny znany jest ze swej działalności ewangelizacyjnej i na rzecz obrony praw człowieka. Angażuje się w pracę w szkole, poradniach czy formacji ludzi młodych.

Region Nigru, gdzie posługuje, należy do jednego z najbiedniejszych w kraju, uważany jest nawet za miejsce wyizolowane i zapomniane. Charakteryzuje się wielkim ubóstwem, brakiem opieki medycznej, analfabetyzmem i brakiem dostępu do bieżącej wody. Brakuje tam dróg, komunikacji i połączeń telefonicznych.

KAI